Czuję się bezradny i sam nie wiem, co napisać o książce Oliviera Clementa „Początki mistyki chrześcijańskiej”[1]. Moje wątpliwości nie wynikają z zastrzeżeń do książki, którą uważam za jedną z najważniejszych, jaka ukazała się na naszym rynku w ostatnim czasie. Kiedy ją czytałem, czułem swoje ubóstwo intelektualne i nieprzygotowanie do obcowania z myślą mistyczną pierwszych wieków chrześcijaństwa. A jednak będę się upierał, że właśnie w niej, podobnie jak w duchu Ojców Pustyni, o czym ostatnio pisałem, tkwi energia, która jest w stanie zmieniać nas i otaczającą rzeczywistość – pisze Artur Żak       

Autor już na wstępie zaznacza, że „spróbowałem w tej książce oddać głos największym świadkom niepodzielonego Kościoła – wspólnej wszystkim wyznaniom chrześcijańskim Tradycji, która jako jedyna czyni możliwy „ekumenizm w czasie” poprzez pamięć o pierwotnym doświadczeniu”. Ogień wiary rozniecony przez pierwszych apostołów w kolejnych wiekach podtrzymywany był przez wyjątkowych ludzi. Nie wszyscy z nich byli świętymi, ale nie zmienia to faktu, że każda z nich włożyła ogromny trud w budowę gmachu wiary chrześcijańskiej nieskażonej żadnymi podziałami. Olivier Clement w książce pokazuje myśl tych ludzi i ich ścieżki poszukiwania Boga. Dzięki niemu na nowo ożywają i pokazują nam swoje wątpliwości i słabości. Weźmy chociażby Hilarego z Poitiers, który w czwartym wieku stworzył kluczowe ogniwa łączące teologię grecką z łacińską. „Hilary, który doskonale zrozumiał ograniczoność społeczeństwa zadawalającego się chwilowymi przyjemnościami i szarpanego przez trwożną świadomość niebytu, postanowił rozpocząć poszukiwania sensu życia.”.

Hilary bardzo szybko doszedł do wniosku, że „na pierwsze miejsce zawsze i wszędzie wysuwa się w powszechnej opinii ludzi ideał życia: nic nie robić, a być bardzo bogatym.”. Czy ten cytat nie brzmi aż za bardzo współcześnie? Z drugiej strony czy nie jest zastanawiające, że czy schyłek cesarstwa, czy Unia Europejska kluczowy wzór postępowania nie zmienia się? Olivier Clement  konkluduje: „W istocie nic tak nie przypomina naszego społeczeństwa jak świat intelektualny elity cesarstwa rzymskiego w epoce jego upadku, gdy mieszały się materializm, sceptycyzm i synkretyzm „nowej religijności”, wyraźnie odmiennej od dawnych religii, które zestarzały się na skutek rozwoju indywidualizmu  i racjonalizmu. Po prostu to, co wtedy dotyczyło jedynie wąskiego kręgu elit, obecnie dotyczy wszystkich.”.

Autor przytacza historie i poglądy dziesiątek wybitnych Ojców Kościoła z pierwszych wieków. Wśród nich są: św. Ambroży z Mediolanu, św. Antoni Wielki, św. Augustyn, św. Benedykt z Nursji, św. Cyryl Jerozolimski, Ewagriusz z Pontu, Grzegorz z Nazjanzu, św. Ignacy Antiocheński, św. Jan Chryzostom, św. Jan Klimak, Orygenes czy Teofil Antiocheński, żeby wymienić tylko nielicznych z całego panteonu przywołanego przez Clementa.

O czym mówią na kartach pierwszego tomu? Zaczyna św. Augustyn od rozważań skąd bierze się w człowieku pragnienie istnienia i jedności, które w rzeczywistości jest pragnieniem Bytu Jedynego, z którego rodzi się otwarcie na Jego objawienie. Dla św. Augustyna rozważania te nie były żadną spekulacją intelektualną, ale problemem życia i śmierci, życia silniejszego od śmierci: „Bowiem wspólnota z Bogiem jest życiem,  a oddzielenie od Boga jest śmiercią”. I dalej: „Życie bez wieczności nie jest godne nazwy życia. Jedynym prawdziwym życiem jest życie wieczne.”.

Nie wiem, jak wy, ale ja czuję się malutki wobec słów św. Augustyna. Jest w niej ten żar i ta bezkompromisowość myśli, która nie ogranicza się tylko i wyłącznie do moralności, jak ma to miejsce w przeważającej mierze obecnie w Kościele, ale szoruje czołem niebo i nie boi się pytać o wieczność. Czy dziś ktoś jeszcze pyta, jak wygląda niebo? Żyje nam się dobrze tu na ziemi, więc po co nam zawracać sobie głowę wiecznością. W tych moich dywagacjach czuję wsparcie Oliviera Clementa, gdyż: „Dzisiaj zwracanie się do Boga jest trudniejsze niż w czasach największej chwały cesarstwa rzymskiego i wielu ludziom wydaje się szaleństwem. Rzeczywiście, jest taki sen duszy, w który – jak się wydaje – można uciekać przed śmiercią”.

Dla wszystkich cytowanych przez Clementa autorów było oczywiste, że: „to co niewidzialne, stwarza strukturę tego, co widzialne, utrzymuje w równowadze i przemienia ciężar życia, przetwarza śmierć i rozkład w formy pełne sensu i piękna.”. Czy my dziś pojmujemy rzeczywistość w podobny sposób?

Clement charakteryzując myślenie mistyczne Ojców Kościoła o Bogu ukrytym pisze: „Ludzie nie przestaną konstruować własnych planów w stosunku do Boga, aby Nim zawładnąć i wykorzystać Go do swoich celów, indywidualnych bądź kolektywnych. Powinni jednak zrozumieć, że Bogiem nie można zawładnąć z zewnątrz jak jakimś przedmiotem, gdyż w stosunku do Niego nie istnieje żadne „zewnątrz”. Stwórca nie znajduje się na zewnątrz stworzenia: „w Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” – mówił Ateńczykom apostoł Paweł (Dz 17,28). My jednak, będącymi zamkniętymi w samych sobie i „w Jego ręce”, możemy poznać Go jedynie wtedy, gdy On sam dobrowolnie ustanowi z nami relacje, w której oddalenie i bliskość stają się miejscem Słowa, miejscem w którym Bóg zwraca się do innego.”.

Każdy z pięciu rozdziałów książki: „Poszukiwanie, spotkanie, decyzja”, „Bóg ukryty, Bóg kosmiczny”, „Bogoczłowiek”, „Bóg: jedność i różnica”, „Powołanie człowieka” zawiera dziesiątki cytatów z Ojców Kościoła, które przybliżają nam ich poszukiwania i zmagania z wiarą. Dokonany wybór świadczy o ogromnej erudycji Clementa i dlatego książkę tę warto polecić każdemu, kto chciałby cofnąć się w czasie i doświadczyć czym była wiara dla pierwszych chrześcijan.

Nie mogę się oprzeć na zakończeniu zacytowaniu proroczych i wciąż aktualnych po osiemnastu wiekach słów abby Antoniego: „Przychodzą takie czasy, że ludzie będą szaleni, i jeśli kogoś zobaczą przy zdrowych zmysłach, to powstaną przeciw niemu, mówiąc: „Jesteś szalony, bo nie jesteś do nas podobny.”.

Artur Żak

[1] Oliver Clement, Początki mistyki chrześcijańskiej, przekład ks. Henryk Paprocki, Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC, Warszawa 2013

Udostępnij