Jak to jest z tym naszym męskim sercem? Świadomie czy nie szukamy wzorców męskości wokół zapominając, że jest jeden uniwersalny wzór: Jezus Chrystus. Prawdziwy Bóg, prawdziwy człowiek,  ale i prawdziwy Facet, dlatego piszę to słowo z dużej litery. Nigdy wcześniej nie myślałem w ten sposób o osobie Chrystusa. Uzmysłowił mi to dopiero ks. Grzegorz Kramer SJ w swojej niewielkiej książce: „Męskie serce – z dziennika Banity”[1] – pisze Artur Żak

To nie jest książka dla kobiet. Myślę, że dla większości z nich będzie zbiorem komunałów. Nie jest to książka dla dwudziestolatków, którzy dopiero zbierają doświadczenie i nie zaznali jeszcze goryczy porażki. Ta książka zatrzymuje.  Aby ją docenić, trzeba, po pierwsze, doświadczyć w sobie samym, że męskość nie jest czymś zewnętrznym. Ojciec Grzegorz napisał: „Możesz być po przejściach, być człowiekiem grzesznym, upodlonym, wykorzystanym i bardzo siebie nie kochać, ale istotą jest twoja męskość. Tego nikt nie może Ci odebrać. To jest zapisane w Twoim sercu. Nie tylko to, że jesteś Jego (Boga) synem, ale także to, że jesteś mężczyzną. To jest Twoja istota. Nie to, jakim jesteś mężczyzną, ale to, że nim jesteś.”

Autor nie biedoli nad kryzysem męskości, nie traci czasu na socjologiczne dywagacje. Książka stanowi zapis rozważań nad Litanią do Serca Pana Jezusa i jest zaproszeniem do wsłuchania się w siebie: „Nie szukaj odpowiedzi o istotę Twojej męskości w kobiecie, przygodach i kumplach. Poszukaj jej w swoim sercu. Tam zapisana jest Twoja mapa działania.” Spojrzenie w głąb siebie jest punktem wyjścia do spojrzenia na nowo na Chrystusa, na Jego słowa i czyny. Wtedy zaczyna docierać do nas, że nie ma sensu szukać jakiegoś wzoru męskości, skoro osoba Chrystusa jest jej kwintesencją i w Chrystusie jest odpowiedź na nurtujące nas wątpliwości. „Istota Boga polega na tym, że On chce dawać ze swojej pełni. Ale to nie koniec. Skoro stworzył nas na swój obraz, naszym celem też jest życie w pełni. Jak powiedział św. Ireneusz – „Chwałą Boga jest człowiek żyjący w pełni.” To całkowita zmiana perspektywy. Nie masz być wyznawcą, oddającym mu cześć. Masz być człowiekiem, który wpatrując się w Niego – żyje na maksa. Bóg jest doskonały, ale nie po to, byśmy tę doskonałość podziwiali, ale po to, abyśmy od Niego uczyli się życia pełnego. Nie wegetacji czy prób przetrwania, ale życia na miarę naszych ludzkich, wielkich możliwości.  Żyjąc tak, oddajemy Mu chwałę w sposób naturalny.”

W innym miejscu autor powie jeszcze dobitniej: „Trzeba to życie podjąć. Zacząć działać. Trzeba odrzucić postawę wpatrywania się w drzwi zamknięte z obawy przed lękami.”.

Czym jest życie mężczyzny? – to kolejny istotny obszar rozważań ojca Kramera. Każdy z nas ma swoją własną ścieżkę, ale jeśli zatracamy punkty orientacyjne, łatwo o zgubienie się. Chyba nikt nie chce pewnego dnia obudzić się ze świadomością, że życie minęło i nie odcisnęliśmy żadnego śladu na nim. Tym śladem jest szukanie świętości, które jest niczym innym, jak dawaniem życia: „Świętość jest tworzeniem życia. Tego tutaj na ziemi i później po śmierci. Moja świętość ma budować i dawać życie innym ludziom. Od fizycznego ojcostwa, poprzez sprawianie, że inni chcą żyć, rozwijać się i spalać dla innych, aż do oddania swojego fizycznego życia za drugiego. Świętość to także dawanie życia Bogu. Tak, możemy dać życie Bogu, możemy sprawiać, że będzie obecny w tym życiu. I to jest wielka władza.”.

Jeśli nie postrzegamy swojego bytowania na ziemi przez pryzmat dawania siebie i tworzenia życia, wtedy wpadamy w pułapkę bycia ponad. Autor trafnie zauważa, że: „Wielu mężczyzn wierzących w Boga wpada w mechanizm polegający na tym, że od gorliwości przechodzą bardzo szybko do sprawiedliwości. I niby to jest dobre, a jednak często kończy się zbrodnią na drugim. Nagle wymierzamy swoją sprawiedliwość, która ma wyrównać nasze poczucie krzywdy.”. Zaczynamy oceniać, zaczynamy stawać obok albo ponad. W każdej z tych pozycji nie dajemy życia, ale stajemy się, niejako, jego sędzią.  Co więc mamy robić?: „Sama męskość jest cnotą, kiedy przeżywa się ją, próbując upodobnić się do Boga. Być bohaterem wcale nie znaczy być kimś na wzór gwiazdy. Bohater to mężczyzna znający swoje słabości, grzechy, a jednak pomimo to podejmujący zadania, jakie stawia przed nim życie.”

Dla każdego mężczyzny bardzo ważnym elementem jest kobieta. To trzeci, bardzo istotny obszar rozważań w książce. Jest coś, co mnie przekonuje, w definicji ojca Grzegorza: „Kobieta odzwierciedla w sobie tę część Boga, która jest pięknem. Mężczyzna jest obrazem Jego chwały.” Ta perspektywa nakłada na mężczyznę odpowiedzialność za kobietę i zobowiązuje do jej chronienia. Tymczasem już na samym początku zawiedliśmy: „Kiedy przychodzi moment próby, Adam zwiewa. Zna stworzenia, wie, kim jest wąż, wie, czym jest drzewo poznania. I kiedy jego kobieta kuszona i zaatakowana przez węża – przegrywa, Adam nie robi nic. Ten, który miał być oparciem, stał się kimś, kto zwala winę i odpowiedzialność na kobietę. Na tym polega nasz największy grzech. Na ucieczce, w momencie, kiedy trzeba wytrzymać, podjąć odpowiedzialność za siebie, w sobie, za innych i dla innych.”. W innym miejscu autor dodaje: „Jedną z misji, jaką Bóg dał mężczyźnie, to stanie się pocieszycielem dla kobiety. W obecnych czasach często jest odwrotnie. Kobiety stają się pocieszeniem dla mężczyzn. Męskie pocieszenie ma prowadzić do wzmocnienia, dania siły, rozszerzenia horyzontów.”.

Możliwe, że dla niejednej osoby rozważania ojca Kramera będą zwykłym stosem dyrdymałów i już po pierwszych kilku stronach rzucą książkę w kąt. Ja książkę przeczytałem kilka razy. Nie powiem, w kilku miejscach autor podniósł mi ciśnienie i gdyby siedział obok mnie, prawdopodobnie wymienilibyśmy poglądy podniesionym głosem. Jednak w tym wszystkim absolutnie nie chodzi o to, żeby mieć rację. Pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat: „Mężczyzna nie może wchodzić w logikę świętego spokoju, w logikę ciepłych pantofli i wygodnego fotela. Chciejmy wraz z Bogiem stać się człowiekiem dla drugiego człowieka. Chciejmy wraz z Jezusem stać się synem Ojca. Gdy staję się synem Ojca, moim powołaniem jest bycie oparciem dla innych, uniżenie się do ich poziomu. Nieocenianie ich z góry, wydawanie sądów, że nie dorastają do mojego pułapu. Jeśli wzorem mężczyzny jest dla nas Chrystus, to męstwem będzie przyjęcie upokorzenia, tam gdzie należy się chwała i zwycięstwo. Mężczyzna, który zna swoją wartość, jest świadomy tego, że uniżenie nie przyniesie mu ujmy, że uniżenie się nie jest poniżeniem siebie, ale dobrowolną rezygnacją z chwały, która mu się należy.”.

Na zakończenie chciałbym zacytować fragment modlitwy z rozważań nad frazą Serce Jezusa ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone: „Panie Jezu, proszę, byś uzdrowił we mnie to wszystko, co każe mi szukać mojej męskości na zewnątrz. W kobiecie, seksie, głupio rozumianej sile i odwadze. Ucz mnie w ciszy odkrywać męskość w moim sercu, bym później moim skarbem mógł dzielić się z innymi.” Czy można coś więcej dodać?

Artur Żak

[1] Grzegorz Kramer SJ, Męskie serce – z dziennika Banity, Wydawnictwo WAM Księżą Jezuici, Kraków 2014

Udostępnij