Kiedy czytamy o Bożych interwencjach w życiu świętych, na ogół nie kwestionujemy ich prawdziwości, lecz poruszeni i zachwyceni doznajemy umocnienia w wierze. Lecz kiedy podobnymi przeżyciami dzielą się z nami tzw. zwyczajni śmiertelnicy, np. koleżanka z pracy, to odczucia mamy raczej ambiwalentne i najczęściej wątpimy w ich wiarygodność: Czy to naprawdę możliwe? Może dała się ponieść fantazji? A może coś z głową nie tak? – o książce Nancy Ravenhill, „Dotknięta przez niebo. Prawdziwe opowieści o kobiecie, która spotykała Jezusa” pisze Joanna Skrzypnik.

A co się stanie, jeśli nam samym zdarzają się takie rozumowo niewytłumaczalne sytuacje? Czy w ogóle potrafimy je zauważyć i nazwać po imieniu?

Ta książka, drogi czytelniku, skłoni cię do takich i tym podobnych refleksji, i kto wie, być może będzie impulsem do przeanalizowania własnego życia pod kątem nadprzyrodzonych zdarzeń. Śmiem twierdzić, że zdarzają się one w życiu każdego z nas, ale po prostu ich nie dostrzegamy albo z jakiegoś powodu dostrzec nie chcemy. Nie dowierzamy, boimy się ośmieszenia… A może to, co czasami nazywamy zbiegami okoliczności, to nic innego jak zdarzenia nadprzyrodzone, które wydarzają się w wyznaczonym momencie? Może to jednak nie przypadek, że jakże często we właściwym czasie pojawiamy się we właściwym miejscu? Bóg „może przemawiać do nas bezpośrednio lub pośrednio – przez słowo Boże albo słowa przyjaciela czy nieznajomego” (s. 191).

Zachęcam do wsłuchania się w opowieść Nancy Ravenhill, która nigdy nie zwątpiła w prawdziwość tego, co się jej przydarzyło.

Ta historia zaczęła się, kiedy autorka miała pięć lat. To właśnie wtedy rodzice zgotowali swojej jedynaczce prawdziwe piekło na ziemi. Przerażona dusiła w sobie straszliwą i mroczną tajemnicę, nie mając nikogo, z kim mogłoby porozmawiać o swoim cierpieniu. Była zrozpaczona. „Paraliżowały mnie brak poczucia bezpieczeństwa i ból, który przynosiło mi życie. Zastanawiałam się, jak zdołam przeżyć je do końca. Kto się mną zaopiekuje i wskaże drogę, gdy dorosnę? (s. 21).

Bezbronne maleństwo, chwytając się ostatniej deski ratunku, z dziecięcą wiarą poprosiło o pomoc Jezusa. To co się wtedy wydarzyło wygląda rzeczywiście jak piękny sen: w rogu jej pokoju pojawił się mężczyzna ubrany w białą szatę. „To niewiarygodne, ale nie miałam wątpliwości, że to co widzę, jest realne. I w jakiś sposób zrozumiałam, że Bóg wysłuchał moich modlitw. I nie tylko: żywy Bóg przybył, żeby mi pomóc” (s. 22). W jednej chwili wszystko się zmieniło, ogarnęło ją przemożne pragnienie, aby żyć dla Jezusa do końca swoich dni. I tak się stało. Od tamtej chwili upłynęło kilkadziesiąt lat , a niesamowita przygoda Nancy z Bogiem nadal trwa. Jezus oraz Jego wysłannicy nawiedzają ją w różnych momentach jej życia, przede wszystkim w tych trudnych, w których ważą się losy jej lub najbliższych jej sercu osób. Bóg wielokrotnie interweniując w życie pani Ravenhill, nadawał mu taki a nie inny bieg. Wiele było nadprzyrodzonych spotkań, wskazówek, uzdrowień i zachęt a Nancy całkowicie oddała się temu co widzi i słyszy.

Po urodzeniu pierwszego dziecka przeżyła śmierć kliniczną. Z wielką skrupulatnością opisuje wszystkie doznania, jakich doświadczyła po opuszczeniu swojego ciała. Znalazła się w niezwykle uroczym i spokojnym miejscu, gdzie wyszło jej na powitanie co najmniej trzydzieści uśmiechniętych osób, które wyglądały jakby miały w sobie światło. Pośród nich była jej babcia. Było to przepiękne przeżycie, ale nie mogła tam pozostać. „Jezu, właśnie urodziłam dziecko i potrzebuję co najmniej osiemnastu lat, żeby je wychować. Chcę wrócić z powrotem na ziemię” (s. 88). I wróciła.

Inne zdarzenie, które mocno mnie zaintrygowało, miało miejsce pewnej nocy. Obudziło ją gwałtowne potrząsanie za ramię. Zauważyła w ciemności jakąś postać pośpiesznie odsuwającą się od łóżka, żeby mogła wstać. Po zapaleniu światła zobaczyła, że jej mała córeczka leży na brzuszku, a jej twarz zanurzona jest w kałuży mleka. Dziecko zostało cudownie ocalone.

Jeszcze innym razem, również w nocy, Bóg posłał anioła, aby ostrzegł ją i jej rodzinę przed pożarem.

Nie zawsze odpowiedź na naszą modlitwę jest taka, jakiej oczekujemy. „Możemy kompletnie mylić się co do tego, jaka jest Boża wola; musimy zaczekać na właściwy czas albo odebrać naukę, której On pragnie nam udzielić” (s. 126).

Na pytania, dlaczego to jej właśnie objawia się Bóg, Nancy odpowiada: „Nie mam dobrej odpowiedzi […]. Na własnej skórze przekonałam się, że Bóg to Bóg. Może zrobić wszystko, co zechce! Wiem jedno: On pragnie byśmy wierzyli, że zawsze jest z nami, niezależnie od tego, czy Go widzimy, czy nie” (s. 102).

Trudno uwierzyć? Na pewno tak, ale z drugiej strony życie każdego z nas pełne jest takich małych bądź dużych cudów. Problem w tym, że z reguły odrzucamy to, co przeciwstawia się rozumowi. „Dopóki Bóg nie zdejmie nam zasłony z oczu, nie jesteśmy świadomi, że doświadczamy czegoś nadprzyrodzonego” (s. 161).

Oczywiście, tylko od nas zależy, jak ustosunkujemy się do niezwykłego świadectwa pani Ravenhill. Pamiętajmy jednak, że spisała swoje doświadczenia z myślą o każdym z nas, pragnąc abyśmy uwierzyli, że Jezus naprawdę cały czas towarzyszy nam wszystkim, nie tylko wybrańcom. I czyni cuda, tak jak robił to od zawsze. „W historii możemy śledzić nadprzyrodzoną, Bożą moc przez wieki. Niemal każde pokolenie, […] widziało dowody cudownej Bożej mocy” (s. 202). Dlaczego akurat dzisiaj miałoby być inaczej? Wszak w Bogu „nie ma przemiany ani cienia zmienności” (Jk 1,17).

Joanna Skrzypnik

Nancy Ravenhill, „Dotknięta przez niebo. Prawdziwe opowieści o kobiecie, która spotykała Jezusa”, tł. M. Król, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2018.

Udostępnij