Przeciętny człowiek zna rzeczywistość szpitalną jedynie z perspektywy pacjenta. Być może dlatego książki lub seriale przedstawiające losy medycznego personelu cieszą się sporym zainteresowaniem na całym świecie. Oczywiście nie inaczej jest w Polsce, o czym świadczą chociażby liczne rodzime produkcje filmowe o szpitalnym życiu. Są interesujące, lecz nazbyt często przedstawiają rzeczywistość wielce wyidealizowaną i przelukrowaną: nienaganna czystość, luksusowe sale, perfekcyjny pod każdym względem personel… Marzenie! Ktokolwiek miał styczność z prawdziwym polskim szpitalem, w którym pacjenci leżą często na korytarzach z powodu braku miejsca, wie dobrze, jak daleko mu do fikcyjnej Leśnej Góry. O książce Lecha Muchy  „Chirurdzy. Opowieści prawdziwe” – pisze Joanna Skrzypnik.

Jeśli macie Państwo ochotę zajrzeć za kurtynę prawdziwego polskiego szpitala i przyjrzeć się z bliska pracy medycznego personelu, to polecam świetną książkę, która nie słodzi i nie koloryzuje, lecz przedstawia fakty takimi jakie są. Jej autorem jest Lech Mucha – absolwent Śląskiej Akademii Medycznej, specjalista chirurgii ogólnej z długoletnim stażem pracy w zawodzie, lekarz, który każdego dnia stara się wprowadzać w życie słowa z ewangelii św. Mateusza: „I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych” (Łk 9,2).

Jestem przekonana, że jest to jedna z tych mocno opiniotwórczych książek, która będzie miała niemały wpływ na postrzeganie pracy lekarzy i pielęgniarek – ludzi, w których ręce powierzamy to, co mamy najcenniejszego –  nasze zdrowie i życie.

Książka dość mocno różni się od innych publikacji na ten temat, gdyż jest nie tylko mocno osadzona w realiach, ale również w wartościach katolickich. Pan doktor nie wstydzi się swojej głębokiej wiary i przenosi ją również na grunt zawodowy. Jak sam przyznaje, im dłużej wykonuje zawód lekarza, tym mocnej wierzy we wszechmoc Boga, zaś coraz mniej we wszechmoc nauki. Przed szczególnie trudnymi operacjami odmawia modlitwę o uzdrowienie i wykonuje dyskretny znak krzyża przed pierwszym nacięciem skóry chorego. Oczywiście, że z tego powodu spotyka się czasami z drwinami ze strony ateistów, lecz zupełnie się nimi nie przejmuje, gdyż jako priorytet traktuje dochowanie wierności swoim przekonaniom. Niewątpliwie każdy wierzący pacjent, jeśli tylko miałby wybór, wolałby dostać się „pod nóż” chirurga, który przed operacją powierza go Bożej opiece. W swojej pracy doktor Mucha niejednokrotnie spotkał się z przypadkami, które można rozpatrywać jedynie w kategoriach cudu.

Każdy rozdział rozpoczyna się prezentacją historii z życia wziętej, która przytrafiła się autorowi lub jego kolegom po fachu, kończy zaś opisem ciekawostek z historii medycyny. W sposób szczególny polecam niezwykle użyteczne porady medyczne, odnoszące się do sytuacji zagrażających zdrowiu i życiu, np. co zrobić, gdy przez przypadek zdarzy się nam połknąć pszczołę lub osę.

Podczas lektury przyszło mi na myśl porównanie szpitalnej rzeczywistości do teatru groteski. Tu wszystko przesiąknięte jest mocnymi kontrastami: na stole operacyjnym umiera pacjent – tragedia w czystej postaci; podchmieleni ludzie przybywający tłumnie na izbę przyjęć, zwłaszcza w sylwestrową noc – komedia, choć nie zawsze w czystej postaci, bo bywa, że alkoholowe ekscesy też kończą się dramatycznie. Wiele takich dwubiegunowych sytuacji znajdziemy za szpitalną kurtyną.

Praca chirurga w szpitalu powiatowym stanowi bardzo ciężki kawałek chleba. Nie dość, że trzeba być wyjątkowo odpornym psychicznie, to również wytrzymałość fizyczna jest nie do przecenienia. „Nikt, kto nie musiał wyciągać noża tkwiącego ostrzem gdzieś głęboko w przestrzeni pozaotrzewnowej, wklinowanego w kręgi kręgosłupa, nie pozna rozmiarów stresu, jakiego w takich sytuacjach doświadczamy” (s. 21). Tak, trzeba mieć bardzo mocną psychikę, żeby wykonywać tę pracę, zwłaszcza że, nie wszystkie historie kończą się happy endem, a obok śmierci nigdy nie sposób przejść obojętnie!

Autor starał się przybliżyć nam całościowy obraz polskiej służby zdrowia, uwypuklając również te zjawiska, które napawają grozą zarówno lekarzy jak i chorych. Niewątpliwie zalicza się do nich nadmierna proceduralność, od której we współczesnej medycynie aż kipi. Ona nie tylko zakłóca, ale wręcz niszczy indywidualne podejście medyków do pacjentów i, o zgrozo, niweczy wzajemne zaufanie. Bo jak może być inaczej, skoro często to nie lekarze decydują o leczeniu, lecz procedury!  I o czyje dobro w tym wszystkim chodzi, bo na pewno nie o dobro pacjentów?

Bywają takie okresy, głównie przed świętami czy przed wakacjami, kiedy w szpitalach masowo szerzy się pewne smutne zjawisko: nagminnie przybywa ludzi w podeszłym wieku, bo przecież trzeba coś z nimi zrobić na czas urlopu. Tak więc coraz częściej ludzie starzy i umierający skazani są na samotność i porzucenie. „Docenia rolę rodziny osoba, która była świadkiem, jak dłonie umierającego człowieka zaciskały się na zimnym brzegu szpitalnego łóżka […] zamiast na dłoni syna albo córki” (s. 80). Nikt nie powinien umierać w samotności! To takie ważne, abyśmy odwiedzali naszych bliskich w szpitalu – radzi pan doktor.

Wiele medycznych ciekawostek, w które wtajemnicza nas autor, budzi ogólną fascynację, niektóre zaś niedowierzanie. Dlaczego poród przez powłoki brzuszne nazywa się cięciem cesarskim? Na czym polegał jeden z najbardziej spektakularnych i najdokładniej opisanych cudów w dziejach ludzkości? Co to znaczy, że rękawiczki z bardzo cienkiej gumy, które w przyszłości uratowały życie milionom ludzi, zostały wynalezione z miłości?

Oprócz niezwykłych zdolności w swoim fachu pan doktor posiada również nietuzinkowy talent pisarski, dlatego książki które wychodzą spod jego pióra czyta się dosłownie jednym tchem.

Nie jestem przeciwniczką fikcji, ale zapewniam, że nie ma to, jak spojrzeć prawdzie w oczy!

Joanna Skrzypnik

Lech Mucha, Chirurdzy. Opowieści prawdziwe, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2018.

 

Udostępnij