Książka Wilhelma Hunermana „Boży Gorliwiec” to fabularyzowana biografia Piotra Coudrin, założyciela „Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi i Wieczystej Adoracji Ołtarza” – szerzej znanych jako Sercanie Biali. To, co najbardziej fascynuje w osobie Piotra Coudrin, to jego heroizm. Nie bez powodu bp Stanisław Gądecki w rekomendacji napisał, że Piotr Coudrin należy do tych postaci, których historia życia stanowi podstawę do bardzo ciekawego filmu. Dodam od siebie, że byłby to głęboko duchowy film historyczny, ale też nie pozbawiony motywów komediowych – pisze Maria Patynowska.  

Książka ta wydana była przed laty w Polsce pod tytułem „Szaniec Boży. Heroizm w cieniu gilotyny”. Szczerze mówiąc tamten tytuł był mocniejszy, gdyż opisuje ona dzieje człowieka bardzo wielkiej, heroiczna wiary, nieustannie narażającego swoje życie dla przetrwania Kościoła w bardzo trudnych czasach Rewolucji Francuskiej, kiedy pod ostrzem gilotyny padały głowy katolików we Francji. Rewolucja Francuska przypadająca na lata 1789–1799 to okres w historii Francji, w którym doszło do głębokich zmian polityczno-społecznych i obalenia monarchii Burbonów. Za jej symboliczny początek uważa się zdobycie Bastylii przez paryskich mieszczan 14 lipca 1789 roku. Tyle o faktach mówią nam podręczniki historii. Z reguły zatrzymują się na relacjach politycznych, a pomijają podłoże duchowe.

Podczas Rewolucji Francuskiej nastąpiła nie tylko detronizacja króla, o której pisze się dużo, ale przede wszystkim detronizacja Chrystusa i towarzyszący jej szereg zorganizowanych aktów bluźnierstwa, o których praktycznie się nie wspomina. Akurat ten aspekt książka opisuje bardzo dokładnie: „Na placu kościelnym rozległy się fanfary. Wystąpił oddział pijanych i obdartych jakobinów. Czterech z nich niosło na ramionach przybrany wieńcami kwiatów fotel, w którym siedziała jaskrawo umalowana i bezwstydnie ubrana dziewka publiczna… – „Miejsce dla bogini rozumu! – wrzeszczał jakobin, który poprzedzał orszak jako herold. Znów rozległy się śmiechy na placu, ale wkrótce ustąpiły miejsca milczeniu pełnemu odrazy i wściekłości, gdy kościelny otworzył drzwi kościoła i bogini rozumu odbyła ingres w asyście swoich trabantów. Z krzykiem i wyciem wkroczyli bluźniercy do domu Bożego, wielu z zapalonymi fajkami w zębach. Wśród śmiechów podniosła zgraja bezbożna bezwstydną kobietę na główny ołtarz i posadziła ją na tabernakulum, z którego dawno już kościelny usunął krzyż. Potem rewolucjoniści zaczęli klękać przed upadłą kobietą. Kurzyli swe cuchnące fajki, tak, że dym unosił się jak kadzielnicy i wołali – „Uwielbiamy cię, bogini rozumu!”

Piotr Coudrin był synem francuskich rolników z małej wioski nieopodal Poitiers. Do seminarium duchownego wstąpił w 1787 r., zaledwie dwa lata przed wybuchem Rewolucji. W tamtym czasie duchowni, którzy nie złożyli przysięgi wierności nowej władzy i pozostawali wierni papieżowi, musieli się ukrywać. Mimo to 24-letni Piotr przyjmuje potajemnie święcenia 4 marca 1792 r. w bibliotece seminarium irlandzkiego w Paryżu, gdzie ukrywał się jeden z biskupów. Na początku swojej drogi kapłańskiej zmuszony został do spędzenia pięciu miesięcy w ukryciu na strychu wiejskiego gospodarstwa. Tam w czasie odosobnienia w głęboki sposób doświadczył obecności Boga. Trwał nieruchomo w małej skryte, a schodził ze strychu jedynie, aby odprawić Mszę Świętą. W swojej kryjówce adorował Najświętszy Sakrament, którego cząstki, jak wierzył, pozostawały na korporale. Po wyjściu z kryjówki ks. Coudrin podjął zakonspirowaną pracę duszpasterską. Była to działalność w ukryciu, w  przebraniu, wciąż zmuszony do ucieczki i występowania pod wieloma nazwiskami.

Książka uczy nas, jak należy postępować, w trudnych czasach. Żyjemy przecież w niełatwych czasach, a niewykluczone, że będą one jeszcze trudniejsze. Temat ryzykowania swojego życia dla prawdy i wiary w Jezusa nie jest nam obcy. Choć minęły czasy komunizmu, nadchodzi jeszcze trudniejsze okresy zmagania się z agresywnym pogaństwem, czy fundamentalistycznymi odłamami islamu. W Polsce może jeszcze tak tego nie odczuwamy, ale Francja znowu zmaga się z trudnościami. Jakże w tych okolicznościach potrzebna jest nam ta książka, która pokazuje sprawne działanie zakonnika, prowadzącego życie ukryte jako kapłan, ale życie bardzo czynne, pomimo ciągłego realnego zagrożenia jego życia, przy nieustającej ewangelizacji.

Artykuł ten piszę wkrótce po pożarze katedry Notre Dame. Słyszę też o atakach na księży podczas sprawowania liturgii. Dzieje się to nie tylko w Europie. Niedawno napadnięto na dzieci ze szkoły katolickiej w Japonii. Na pewno cześć z tych ataków to dzieła szaleńców, trudno jednak zaprzeczyć, że część z nich to zaplanowane akcje przeciwko ludziom wierzącym. Środki społecznego przekazu, poza informacjami o wydarzeniach, niezbyt dużo maja nam do powiedzenia, nie dają nam odpowiedzi, jak mamy reagować. Już takie pojedyncze wydarzenie wzbudza w nas lęk i poczucie zbliżającej się katastrofy.

Co więc mam robić? Jaka byłaby odpowiedź Piotra Coudrin? Po pierwsze nie bać się. Po drugie, istotną sprawą jest zagadnienie wynagradzania za grzechy, a zwłaszcza za profanacje, których nie brakuje. Rozsypany na ziemię Najświętszy Sakrament, obrażanie osób duchownych…To wszystko, nie tylko są zbrodnie w sensie społecznym, które należy jakoś prawnie karać, ale również rzeczy dotyczy obrażania osoby Boga, któremu należy się chwała! Zatem dla zadośćuczynienia, wynagradzania za grzechy należy jeszcze więcej się modlić. Piotr Coudrin wskazał założonemu przez siebie Zgromadzeniu i osobom świeckim szczególny sposób modlitwy, jakim jest wynagradzająca adoracja Najświętszego Sakramentu. Po przeczytaniu książki naszła mnie refleksja, jak mało doceniam możliwość codziennej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. W Polsce przecież kościołów nie brakuje i są często otwarte, a ja tak rzadko z tego korzystam. W książce czytamy o sytuacji Francji po Rewolucji, kiedy kościoły były pozamykane. Ludzie zaś w skrytkach pomiędzy oknami urządzali małe, niewidoczne dla niewtajemniczonych tabernakulum. Ukryte w świeckich strojach zakonnice odprawiały zakonne modlitwy adoracji Najświętszego Sakramentu siedząc na progach sąsiednich domów. W ten sposób adoracja trwała nieprzerwanie!

Maria Patynowska

Wilhelm Hunerman, Boży Gorliwiec, tłumaczenie o. Włodzimierz Zimoląg, Wydawnictwo Wydział Duszpasterski Kurii Metropolitalnej w Olsztynie, Olsztyn 2015

 

Udostępnij