Dziko żyjące stworzenia, aby przeżyć, muszą na siebie polować. Ale dlaczego zdarza się to pośród ludzi, którzy pożywienia mają aż nadto? Kiedy na człowieka poluje człowiek, prawie zawsze powodem jest oślepiająca żądza posiadania. Chorobliwa obsesja sławy, pieniędzy czy władzy potrafi doszczętnie człowieka odczłowieczyć i odrzeć z wszelkich wartości. Liczy się tylko osiągnięcie, choćby po trupach, zamierzonego celu. Czyż nie jest to bezwzględność w czystej postaci? Oczywiście, że jest, ale, o zgrozo, pośród ludzi zdarzają  się zwyrodnialcy jeszcze bardziej przerażający –  tacy, którzy w gnębieniu drugiego człowieka nie mają żadnego konkretnego interesu, lecz czynią to wyłącznie dla własnej przyjemności. Ci są najniebezpieczniejsi – pisze Joanna Skrzypnik.

O nich, między innymi, przeczytamy w sensacyjno-przygodowej powieści Lecha Muchy pt. „Biała plama”. Tym razem pan doktor zaskoczył chyba wszystkich swoich czytelników, fundując im całą serię ekstremalnych przeżyć, ale nie z sali operacyjnej, jak moglibyśmy się spodziewać, lecz z samego serca afrykańskiej dżungli.

Niesłychanie dynamiczna i pełna zaskakujących zwrotów akcji powieść, wciąga już od pierwszej strony. Zagmatwany świat bohaterów intryguje i jednocześnie przeraża. Niektórzy z nich od razu zyskują sympatię czytelnika, inni wzbudzają odrazę i strach. Takich osobników nikt o zdrowych zmysłach nigdy nie chciałby spotkać na swej drodze.

Krótkie rozdziały pozwalają śledzić kilka wątków jednocześnie i w mistrzowski wręcz sposób stopniują napięcie. Bardzo szybko przemieszczamy się i w czasie i w przestrzeni, gdyż akcja dzieje się na kilku kontynentach jednocześnie ze szczególnym nachyleniem na Afrykę, a zwłaszcza na Demokratyczną Republikę Konga.

W samym sercu równikowego lasu panuje nieziemska duchota. Powietrze jest nieruchome i do granic możliwości przesycone wilgocią. Nie dość że jest piekielnie parno, to jeszcze z nieba dosłownie leje się żar. Grozy dopełniają wszędobylskie i ze wszech miar uciążliwe owady.

W takiej ukrytej przed światem scenerii leniwie drzemią osady Pigmejów. Mali ludzie nauczeni przez złe doświadczenie, wolą trzymać się od obcych z daleka, niezależnie od tego czy są czarni czy biali. Nieskażeni przez cywilizację są po prostu naturalnie dobrzy, życzliwi i obdarzeni wielką życiową mądrością. „Nienawiść możesz wyleczyć, tylko wybaczając” (s. 333) – radzi stara Pigmejka młodej białej kobiecie trawionej żądzą zemsty.

Tubylcy do takich warunków są przyzwyczajeni i radzą sobie doskonale, gorzej jeśli z dziką naturą przyjdzie zmierzyć się przybyłemu z cywilizowanego świata i nieodpornemu na skrajne niedogodności człowiekowi. Ale w tym wypadku to wcale nie warunki naturalne stanowią dla naszych bohaterów największe niebezpieczeństwo. Podąża za nimi ucieleśnienie zła – ludzie opętani chciwością i nienawiścią, dla których nawet ludzkie życie nie stanowi żadnej wartości. Powiedzenie „człowiek człowiekowi wilkiem” nigdzie indziej nie sprawdza się tak brutalnie. Ktoś będzie musiał ponieść klęskę, ktoś odniesie zwycięstwo. Tu wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Ścierające się skrajności sprawiają, że czytelnik, chcąc nie chcąc, angażuje się emocjonalnie i współprzeżywa burzliwe losy bohaterów. Napięcie sięga zenitu.

Ponieważ od samego początku widać, że nie jest to dobre miejsce dla przyzwyczajonych do wygód białych ludzi, nasuwa się pytanie: Co ich więc tam trzyma? Czyż nie lepiej byłoby wsiąść do samolotu i powrócić do uporządkowanego świata wyższych cywilizacji?

Naukowiec Ron Webber jest w pracy. Bada zachowania najbliższych krewnych homo sapiens –– szympansów bonobo w ich naturalnym środowisku. U jednego z osobników nie tylko zauważa nietypowe cechy, ale dokonuje wprost niewiarygodnego odkrycia. Gdyby wyszło ono na jaw, wywołałoby niewyobrażalną sensację na skalę międzynarodową i to nie tylko w świecie nauki. Ale to wcale nie jego ukochane szympansy spowodowały, że teraz walczy o życie.

Robert i Ludwik – byli żołnierze z Legii Cudzoziemskiej potajemnie lądują na spadochronach w sercu kongijskiej dżungli. Narażając życie nurkują we wraku zatopionego przed laty samolotu. Czyżby szukali skarbu?

To tylko niektórzy z wielu bohaterów, którzy czekają na odkrycie. A zapewniam, że w tej powieści paleta ludzkich charakterów ma całą gamę odcieni. Przyjemność odkrywania kolorów i uchylania kurtyny, za którą tak wiele się dzieje, pozostawiam właśnie Tobie, szanowny Czytelniku.

A więc witaj przygodo! Gdybym była reżyserem, długo bym się nie zastanawiała. Z tej książki mógłby powstać doskonały film!

Lecz tym, co urzekło mnie najbardziej, jest drugie dno powieści z tak wielkim kunsztem utkane przez autora. To ono nadaje „Białej plamie” rysu wyjątkowego i mocno ją wyróżnia spośród wielu innych książek tego gatunku. Za sprawą wplecionych w akcję dylematów natury etyczno-filozoficznej czy teologicznej jej wartość znacznie szybuje w górę. Pobudza czytelnika do myślenia i do samodzielnej oceny podejmowanych tematów.

Przysłuchujemy się dyskusjom ludzi o skrajnie różnych światopoglądach – wierzących i zadeklarowanych ateistów. Czy Bóg istnieje? Czy człowiek to również dusza, czy tyko ciało? A jeśli również dusza, to w jaki sposób połączona z ciałem? „Człowiek to nie tylko ciało, ale też coś więcej. Dusza! Gdybyśmy byli tylko materialnym wytworem ewolucji, podlegającym wszystkim prawom fizyki, tak jak cała materia, to wolna wola byłaby szkodliwa. Jej istnieniu nadaje sens dusza” (s. 139) – mówi doktor Novak, jedna z głównych bohaterek.

No właśnie – wolna wola! Na przysłowiowy deser zostawiłam jeden z najważniejszych i zarazem najbardziej intrygujących wątków powieści. Czy jej istnienie można udowodnić i czy rzeczywiście jest właściwa tylko gatunkowi ludzkiemu?  – między innymi wokół tych pytań toczą się dyskusje. To zachowanie szympansów bonobo stało się  pretekstem do podjęcia tego niecodziennego tematu.

Cóż jeszcze mogę dodać? Chyba tylko tyle, żebyście Państwo nie przechodzili obok tej książki obojętnie. Bo po pierwsze, jest to rodzima literatura i tę należy wspierać, a po drugie, okazuje się niesłychanie wciągająca. I co ważne, w odróżnieniu od nawału tandetnych thrillerów czy powieści sensacyjnych, niesie ze sobą głębokie przesłania. Do ostatniej strony trzyma w napięciu oraz zaskakuje zakończeniem. Polecam ją jako doskonałą lekturę na gorące letnie dni czy długie zimowe wieczory.

Joanna Skrzypnik

Lech Mucha, Biała plama, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2019, s. 380, oprawa miękka.

 

Udostępnij