Czy tak naprawdę każdy z nas chciałby wiedzieć co niesie ze sobą przyszłość? Znać wszystkie konsekwencje swoich działań? Zrezygnować z ryzyka, z owej potrzeby ponoszenia konsekwencji za własne czyny i wybory? Chyba nie zdajemy sobie sprawy, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z marzeniem ale z pokusą. O książce „Demoniczne karty Tarota” – pisze Juliusz Gałkowski.

„Katechizm Kościoła Katolickiego” wskazuje, iż Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Wyraźnie jednak zaznacza, iż właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie – pisze we wstępie do zbioru artykułów „Demoniczne karty Tarota”, Krzysztof Modras OP, egzorcysta archidiecezjalny z Lublina.

Publikacja składa się z dwóch części. Pierwsza składa się z kilku artykułów opisujących historię i mechanizmy działania kart tarota. Wszystko jednak sprowadza się do jednego – chęć poznania przyszłości (nawet jeżeli jest początkowo zabawą) wprowadza nas do świata, w którym działają inne, nieznane nam – ale za to potężne siły. Ponieważ przyjęcie wiedzy od nich wymaga zaufania, czasem mechanizm ten powoduje że zawierzamy im także w innych sferach. Na tym polega fakt, że wróżbiarstwo jest wystąpieniem przeciwko pierwszemu przykazaniu. „Jeżeli nie modlimy się do Boga, modlimy się do diabła” – powiedział ojciec święty Franciszek.

Druga część zawiera cztery świadectwa osób, które „uwikłały się” w działania oparte na bazie kart tarota. Cudzysłów jest w pełni zamierzony, zwrot ten jest eufemizmem –  wejście w świat wróżb wymaga świadomej decyzji i aktywnego działania. Osoba uwikłana w takie „gry i zabawy” jest jednak (w mniejszym lub większym stopniu) współwinna zaistniałej sytuacji, i tym trudniej jest jej z niej się wywikłać. Widzimy to wyraźnie właśnie z tych świadectw.

Warto także zwrócić uwagę, ze owe karty – początkowo służce do gry, powiązano z jakimiś tajemniczymi siłami mającymi źródło w odległej przeszłości. Starożytny Babilon czy Egipt działają na naszą wyobraźnie zachęcając do dalszej zabawy. Stanowią zatem swoistą zasłonę, tym łatwiej wciągając ludzi „próbujących” tarota. Kończy się to jednak tym, że zostajemy sami wobec sił, o wiele od nas potężniejszych.

W zbiorze o tarocie piszą, między innymi, księża egzorcyści. Nie tylko owe karty ale właśnie ową niezdrową ciekawość, wiodącą nas do korzystania z usług wróżek, stanowią w ich opinii poważny problem. Warto zatem przyjrzeć się zebranym tekstom.

Juliusz Gałkowski

Demoniczne karty Tarota. Wydawnictwo MONUMEN, Biblioteka Miesięcznika Egzorcysta, Poznań 2019

 

Udostępnij