Każdy pisarz wie, jak ważny jest tytuł, jaki nadaje swojemu dziełu. W przypadku książki, o której teraz mam przyjemność Państwu opowiedzieć, jest on wprost idealny, gdyż w kilku słowach streszcza zawartość całej książki. O książce Wincentego Łaszewskiego „Wszystko o różańcu, który może wszystko” – pisze Joanna Skrzypnik.

Aby napisać o różańcu wszystko, potrzeba nietuzinkowej, specjalistycznej wiedzy, lecz żeby napisać o różańcu, że może wszystko, potrzeba wyjątkowej wiary. Te obydwa skarby posiadł Wincenty Łaszewski – doktor teologii dogmatycznej, światowej sławy mariolog oraz wielki autorytet w kwestii objawień, zwłaszcza tych fatimskich.

Jestem przekonana, że książka, która wyszła z pod jego pióra, nota bene, napisana prześliczną polszczyzną, zainteresuje wszystkich Katolików, również tych, którzy z jakichś powodów modlitwy różańcowej unikają. Po takiej dawce wiedzy, bez wątpienia, przybierze ona nowe, pełniejsze oblicze i kto wie, być może przekona do siebie niejednego sceptyka. Śmiem przypuszczać, że nawet ci, którzy usilnie przekonują, że różaniec jest jedynie mechanicznym klepaniem ‘zdrowasiek’, zastanowią się czy nie czas zmienić zdanie.

Z żalem trzeba przyznać, że większość z modlących się na różańcu ma nikłą o nim wiedzę. Nie wie jak i kiedy się narodził oraz jaką drogę przeszedł, zanim osiągną współczesną formę. A była ona zadziwiająco długa, gdyż rozpoczęła się już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

Wczytajmy się więc w tę pasjonującą opowieść o modlitwie, która ma moc czynić cuda. Modlitwie, której nasz święty papież Jan Paweł II nadał moc egzorcyzmu.

Pierwsi pustelnicy, Anachoreci, nieustannie trwali w zjednoczeniu z Bogiem, a ilość odmawianych modlitw odmierzali kamyczkami wrzucanymi do glinianego naczynia. To właśnie był ten pierwszy praróżaniec. Musicie Państwo przyznać, że bardzo mu było jeszcze daleko do obecnej formy. Sznury modlitewne, które pojawiły się w VI wieku były bardziej praktyczne, gdyż nie wiązały mnicha do jednego miejsca, pozwalając mu na swobodę ruchów, a tym samym umożliwiając łączenie pracy z modlitwą. Na tych sznurach odmawiano tzw. Modlitwę Jezusową (tekst z Mk 10,47) poprzedzoną prośbą o wstawiennictwo Maryi i świętych.

Stopniowo następował proces przechodzenia od modlitwy adresowanej do Jezusa ku pobożnemu wzywaniu Maryi, jednocześnie nigdy nie spychając imienia Jezusa na drugi plan. W ciągu następnych kilku wieków modlitwa ewoluowała z błagalnej w pochwalną, a w XIV wieku poprzez dołączenie drugiej części dzisiejszego Pozdrowienia Anielskiego na powrót stała się błagalna.

Nasuwa się pytanie, dlaczego tak późno ją dołączono? Otóż dlatego, że wcześniej po prostu nie istniała. Narodziła się w bardzo tragicznych okolicznościach. Kiedy w Europie dżuma dziesiątkowała ludzi, nikt, kładąc się spać wieczorem, nie mógł być pewny, czy obudzi się rano. Z tego względu proszono Matkę Bożą o modlitwę ‘teraz i w godzinę śmierci’. Dzisiaj na szczęście czarna śmierć już nie zabija, ale modlitwa nam pozostała.

Różaniec nie ma, jak tego chcą niektórzy, źródeł pogańskich. To prawda, że występuje w wielu kulturach i religiach np. w buddyźmie czy w islamie, ale „może być ‘odkryciem archetypowym’: odnalezieniem czegoś, co w naturze człowieka tkwi od początku świata, a czego symbolem jest po dziś dzień sznur pereł – dar od Boga na pożegnanie, jakiś ślad, pamiątka po raju” (s. 40).

Książka składa się z sześciu części oraz z dodatku wyjaśniającego, jak należy modlić się na różańcu.

Guadalupe, Lourdes, Gietzwałd, Fatima… Spośród setek różańcowych objawień Maryi autor wybrał i opisał kilka najważniejszych. Czy jest coś co je łączy? I jeszcze jedno zasadnicze pytanie, nad którym, jak mniemam, wielu z nas niejednokrotnie się zastanawiało: Dlaczego Bóg posyła właśnie Maryję, aby objawiała się światu?

Legendy przez długie wieki kształtowały pobożność wiernych, „pełniły funkcję dydaktyczną i oddziaływały na ogromne masy ludzi – trochę na zasadzie dzisiejszej reklamy” (s. 206). Maryjnym legendom oraz historycznym cudom poświęcony jest cały trzeci rozdział książki. Moją szczególną uwagę przykuła słowiańska legenda ‘O odwiedzinach Najświętszej Panny w czyśćcu’ zaczerpnięta z wydanej w 1903 roku książki Mariana Gawalewicza p.t. „Królowa Niebios”.

Prawdziwe cuda za przyczyną Matki Bożej niejednokrotnie wywierały wpływ na losy całych narodów czy kultur np. cud pod Lepanto, podczas bitwy pod Chocimiem czy też przy wyzwalaniu Austrii spod okupacji Sowietów. One i wiele innych również znalazły miejsce w tej niezwykłej książce.

Wzruszające są świadectwa zwykłych ludzi, których życie zupełnie się zmieniło po cudownej interwencji Maryi. Mocne wrażenie wywarła na mnie opowieść o niezwykłym różańcu z chleba wykonanym przez więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego podczas II Wojny Światowej.

Bractwa różańcowe, odpusty przypisane różańcowi, metody odmawiania różańca z mocą, święci, których rola na różnych etapach kształtowania się tej niezwykłej modlitwy jest nie do przecenienia. O zawartości tej książki można by opowiadać bez końca…

Publikacja ma jeszcze jeden niebagatelny atut –  setki zdjęć i ilustracji różańców z różnych epok. Misternie wykonany różaniec królowej Bony, jaspisowo złoty różaniec króla Stefana Batorego – prawdziwe dzieła sztuki zarezerwowane jedynie dla wybrańców.

Dzięki wnikliwej lekturze książki pana Łaszewskiego, najpopularniejsza modlitwa katolicyzmu zyskała dla mnie nowe, jeszcze piękniejsze oblicze. Mam nadzieję, że również i Państwo wyniosą z niej korzyści niezmierzone.

Czcijmy różaniec i pamiętajmy, że niezależnie od tego czy jego paciorki wykonane są z drogich kamieni czy też ze zwykłego z plastiku, to modlitwa na nim czyni nas wszystkich wobec Boga równymi. A jeśli w danej chwili różańca przy sobie nie mamy, no cóż, to też nic nie szkodzi, mamy przecież dziesięć palców u dłoni!

Joanna Skrzypnik

Wincenty Łaszewski, Wszystko o różańcu, który może wszystko, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2016, oprawa zintegrowana, ilość stron 368.

Udostępnij