Jak odnaleźć równowagę pomiędzy skrajnościami, pomiędzy tradycją a nowoczesnością w Kościele Katolickim? Pawłowi Milcarkowi chyba się to udało – odnalazł tą równowagę w „prostocie”. Lecz czym jest ta prostota? O wyjątkowej rozmowie, jaką przeprowadził Paweł Milcarek z opatem-seniorem benedyktynów w Fontgombault, ojcem Don Antoine Forgeot OSB – pisze Maria Patynowska.

Paradoksalnie, odnajdywanie prostoty jest bardzo skomplikowane. Nie tak łatwo odnaleźć ją w coraz bardziej złożonym świecie. Paweł Milcarek w poszukiwaniu prostoty jeździ bardzo daleko od Polski, do opactwa benedyktyńskiego we Francji. I tu pojawiło się moje pierwszy pytanie. W Polsce mamy trzy klasztory benedyktynów: w Tyńcu, Lubiniu i Biskupowie. Dlaczego autor książki poszukuje zatem  duchowości tak daleko?

Kiedy usłyszałam, że Paweł Milcarek, katolicki tradycjonalista, związał się duchowo z jakimiś Francuzami, zdziwiłam się, ponieważ dla mnie duchowość francuska jest niemal synonimem nowoczesności. To przecież we Francji, o wiele szybciej niż w Polsce, starano się wcielić w życie ducha Soboru Watykańskiego II. Już podczas samego Soboru ci duchowni, którzy ubrani byli w garnitury, w większości mówili w języku francuskim. A to był dopiero początek … Pospieszne i niejednokrotnie, niestety, nie przemyślane zmiany nie dały niczego dobrego. Tymczasem okazuje się, że właśnie we Francji bije istotnie źródło tradycjonalizmu, w bardzo zdrowej i wyjątkowej, zdaniem autora, odmianie.

Kim jest rozmówca Pawła Milcarka? „Dom Antoine Forgeot to urodzony w 1933 roku benedyktyn, mnich klasztoru Matki Bożej w Fontgombault (Francja) i jego opat przez z górą jedną trzecią burzliwego stulecia (1977-2011). W ciągu jego przełożeństwa Opactwo zachowało i rozwinęło renomę jednego z najsolidniejszych ośrodków życia duchowego, znanego zarówno z wiernego przestrzegania Reguły i posłuszeństwa Stolicy Apostolskiej, jak i z odważnego sięgania do łacińskiej tradycji liturgicznej. Wychowawca pokoleń mnichów. ”

Prostota, o której mówią autorzy, wiąże się z powrotem do źródeł. Św. Benedykt tak ułożył reguły życia zakonników, aby było rzeczywiście proste. Nie jest to jednak oderwanie czy wręcz zaprzeczenie rzeczywistości poza murami klasztornymi. „W klasztorze nie jest się odciętym od tego, co dzieje się w Kościele i świecie. W takich trudnych okresach modlimy się i cierpimy w ciszy, chyba że jest konieczność mówienia. A wtedy to ojciec opat musi działać tak, jak uzna to za wskazane i mówić to, co uzna za dobre, ostatecznie po to, by bronić prawdy. (…) Z ludzkiego punktu widzenia poszczególne dni mnicha są do siebie bardzo podobne – i już sam ten fakt, owa zewnętrzna monotonia jest dla jego duszy zaproszeniem do tego, by wpatrywała się w coś innego, w coś wyższego, bez zatrzymywania się na tutejszym życiu, które odmawia mu wszelkiego rozproszenia. Monotonia, będąca zaproszeniem do patrzenia na Boga i wychowująca mnicha, przygotowuje jego duszę do kontemplacji. Albowiem sam Bóg się nie zmienia, a jeśli decydujemy się patrzeć na Niego i tylko na Niego, trzeba wyrzec się rozproszenia, do którego nieustannie zaprasza życie światowe.”

Rozmówca Pawła Milcarka przyjął benedykcję opacką jeszcze w epoce papieża Pawła VI. Niektórzy tradycjonaliści nazywają te czasy przełomem posoborowym, czy nawet kryzysem. Opat zdawał sobie sprawę z trudności, mówi: „Tak, dobrze wiedziałem, że nie zawsze będzie łatwo. Kościół we Francji doświadczał wtedy zmian… Tak. Kościół we Francji, a może bardziej episkopat francuski wystąpił przeciw abp. Lefebvre’owi, a szczególnie przeciw utworzonemu przez niego seminarium w Écône, dlatego że widać było, że seminaria francuskie pustoszeją z powodu niezrozumienia albo złej interpretacji Soboru.”

To ważne, że rozmówca Pawła Milcarka stara się nie mówić źle o Soborze Watykańskiemu II, ale mówi o jego zrozumieniu. W tamtych czasach wiele było nieprawidłowych interpretacji, które niosły za sobą fatalne skutki. Jak wyglądało życie w seminariach duchownych, które gwałtownie poszły za nowoczesnością? Czytamy: „Ostatnio słuchałem wspomnień pewnego księdza z jego studiów w seminarium w tamtych czasach. Opowiadał o profesorze, który mówił do kleryków: „Nie będę was nauczał o sakramencie bierzmowania, bo sam nie wiem, po co on jest. Nie będę wam mówił o sakramencie kapłaństwa. Przyjmiecie go, to sami zobaczycie”. To było świeżo po wydarzeniach maja 1968 r. W czasie zajęć palono papierosy, zwracano się per ty do wykładowców. Na owoce nie trzeba było długo czekać. To było okropne. Bogu dzięki, nowe pokolenie księży jest zupełnie inne.”

Na szczęście moment skrajnego „unowocześniania”, nie był długi i wkrótce we Francji mogły zacząć działać inaczej myślące środowiska. Polska, z racji znaczącej izolacji od Europy Zachodniej i tamtejszej myśli teologicznej, nie doświadczyła tak gwałtownych zmian. Dlatego też wielu osobom wydaje się, że na zachodzie była sama nowoczesność, a u nas tradycja. Książka Pawła Milcarka rzuca nowe światło na te zagadnienia.

Inaczej też widzieliśmy postać św. Jana Pawła II, którą w Polsce niekiedy przeciwstawiano bardziej tradycyjnemu kardynałowi Wyszyńskiemu. Tych sądów nie wydawało głośno, ale wielu z cicha krytykowało św. Jana Pawła II za zbytnią nowoczesność. Dlatego też z przyjemnym zaskoczeniem przeczytałam, że opat Don Antoine Forgeot bardzo lubił św. Jana Pawła II. Zapytany „Czy Ojciec przypomina sobie dzień wyboru Jana Pawła II?” odpowiada: „O tak, bardzo dobrze! Nie było mnie wtedy w klasztorze. Podróżowałem do Jouques, do klasztoru mniszek, i do naszego przeoratu w Gricigliano we Włoszech. Od czasu do czasu włączaliśmy radio, aby śledzić wiadomości. Gdy ogłoszono, że pojawił się biały dym, powiedziałem kierowcy, aby się zatrzymał. W końcu usłyszeliśmy ogłoszenie wyboru. Niedługo potem dotarliśmy do Jouques i razem z mniszkami ujrzeliśmy papieża na balkonie Bazyliki św. Piotra, przed podekscytowanym, a jednocześnie zaskoczonym tłumem, gdyż prawie nikt nie wiedział, kim był ten kardynał”. Wkrótce też zaczął cenić św. Jana Pawła II za jego wyważone poglądy, które na tle nowinkarstwa stanowiły oazę zdrowej myśli, w której dusza może spokojnie wzrastać. Jak wiele może znaczyć punkt obserwacji! I jakże warto posłuchać tego głosu z Francji.

Maria Patynowska

Don Antoine Forgeot OSB, Z całą prostotą. Z opatem-seniorem benedyktynów w Fontgombault rozmawia Paweł Milcarek, Wydawnictwo Dębogóra, Dębogóra 2018

Udostępnij