Mężczyźni znacznie częściej niż kobiety deklarują się jako niezaangażowani albo pozakościelni. O wiele rzadziej angażują się głęboko w życie religijne i modlitwę. Dlaczego? Pytań jest znacznie więcej. Jak ewangelizować mężczyzn? Jak dotrzeć do nich i pokazać im Chrystusa, jako tego, który może przemienić ich życie? Może należy to robić językiem współczesnych amerykańskich wojskowych? O książce John McDougall „Jezus był Rangerem. Walcz jak Chrystus” – pisze Maria Patynowska.

Słowo „Ranger” widniejące w tytule było mi dotychczas zupełnie obce. Musiałam sięgnąć do internetowego słownika, gdzie przeczytałam, że oznacza ono żołnierza, który należy do elity i przeszedł specjalistyczne szkolenie. Tytuł na okładce napisany jest w ramce o kształcie nawiązującym do wojskowej plakietki naszywanej na mundur. Jak mówi encyklopedia: „Ranger Tab to odznaka US Army, do noszenia której prawo mają żołnierze, którzy ukończyli 61-dniowy kurs w U.S. Army Ranger School obejmujący walkę w małym oddziale na terenach bagiennych, górskich i leśnych. Ranger Tab, będąca łukową naszywką (na mundury polowe) lub odznaką metalową (na mundury galowe) w kolorze czarno-złotym, noszona jest na lewym rękawie munduru, na ramieniu. Po zdobyciu można ją nosić do końca kariery wojskowej.” Ta wiedza jest niezbędna do odczytania kulturowego tła tej publikacji, która opowiada o Jezusie Zwycięzcy.

Przyznam, że dla mnie świat amerykańskich wojskowych to coś bardzo odległego, ale z ciekawością sięgnęłam po książkę, jako przykładu inkulturacji. Inkulturacja to według słownika „Centrum Myśli Jana Pawła II” przenikanie się orędzia ewangelicznego i kultury ewangelizowanych narodów. Zmierza do obudzenia wiary i budowania Kościoła lokalnego; polega na dostosowaniu przepowiadania Ewangelii do warunków zastanej kultury, aby przepoić ją wartościami chrześcijańskimi; oznacza także przyjęcie oczyszczonych elementów danej kultury, które zostały zintegrowane z chrześcijaństwem. Jezus był Rangerem? Elitarnym wojownikiem? Czy to jest nowa teza?

Język tej książki jest nowy, ale jej główna teza już nie. Odnosi się do ukształtowanej już we wczesnym chrześcijaństwie idei pojmowania Chrystusa jako zwycięzcy. Ta idea przewija się poprzez całe chrześcijaństwo i katolicy nie są jej pozbawieni. Może być tak, że większy problem maja z tym przeciętni Amerykanie, o ile wychowani są na bardzo cukierkowych filmach o Jezusie. Autor książki drwi sobie z tych filmów, zauważając, że pokazany na nich Jezus mógłby grać w reklamach szamponu.

Rzeczywiście, trudno kogoś takiego traktować poważnie!

Dla wierzących w Europie jest jasne, że naśladując Chrystusa musimy naśladować Go w walce. Ta walka przekłada się na naszą codzienna odważną postawę. Mówią nam to nawet tytuły katolickich czasopism jak np.: „Rycerz Niepokalanej”. Jeżeli ktoś nam pokazuje inny obraz Chrystusa, pasywny i przesłodzony, jest dla nas jasne, że jest to obraz niezgodny z Ewangelią.

Jak twierdzą wydawcy książki, taki cukierkowy, zniekształcony obraz Chrystusa jest w Ameryce bardzo popularny. W związku z tym „twardym facetom trudno naśladować Jezusa. Każdy z nich ma naturę wojownika, a w popularnej wyobraźni Jezus to „długowłosy chłopak, któremu mamy śpiewać miłosne piosenki”. Brrrr! Książka pokazuje, jak dalece błędny to wizerunek. Jezus jest bowiem prawdziwym wojownikiem. Autor wie, o czym mówi, bo sam służył w elitarnych jednostkach armii amerykańskiej. Wizerunek Jezusa-wojownika, przedstawiony przez weterana operacji bojowych w Kosowie, Iraku i Afganistanie, jest wiarygodny i przekonujący.

Książka ma dwa wątki narracji, pierwszy związany jest z życiem autora, który opowiada nam o próbach jakie przeszedł na tym niezwykle trudnym kursie dla żołnierzy, który to kurs uprawnia go do nazywania się „Rangersem”. Opowiada również o różnych okolicznościach jego walki na froncie. Drugi wątek narracji jest typowo biblijny. Opowiada nam o Chrystusie Zwycięzcy, który zapowiadany jest jako dziecię Niewiasty, które ranne będzie w potyczce z wężem, który ukąsi go w piętę (Rdz. 4), a zwycięży na końcu świata jako syn Niewiasty (Ap. 12).

Dla autora ważny jest moment Bożego Narodzenia, w którym widzi on szczególne kulturowe zakłamanie. Kultura amerykańska skutecznie przerobiła ten moment z poważnego zastąpienia na ziemię Zbawiciela na niepoważne moment zabawy. Autor stara się opowiedzieć o tym momencie innym językiem, jako o chwili, kiedy niepokonany wojownik „Ranger” jest zrzucany z samolotu, aby wyzwolić ludzi spod panowania wroga. Tam Jezus – Ranger napotyka na zasadzkę wroga w postaci rzezi niewiniątek. Jest to alegoria walki duchowej, pokazana bardzo ciekawie. Kontynuowana dalej męskim językiem opowieść ma przekonać nas do podziwiania Chrystusa i wychwalanie Jego mocy.

„Mężczyźni mogą i powinni dostrzec, że Jezus naprawdę spełnia kryteria najtwardszego z twardych facetów. Bo choć każdy mężczyzna jest wojownikiem, to tylko z Jezusem walczy na właściwym froncie. Bóg w swoim Synu zrealizował i realizuje w dalszym ciągu wszelkie elementy bojowej strategii.” Walczymy więc i zwyciężajmy z Chrystusem!

Maria Patynowska

John McDougall, Jezus był Rangerem. Walcz jak Chrystus, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2017

Udostępnij