„Zakładnicy Złego” to tytuł nadany kolejnemu wydaniu pewnej słynnej książki wywodzącej się że zlaicyzowanego świata Irlandii. Moim zdaniem tytuł bardzo trafny, ponieważ odnosi się do duchowych historii wyzwolenia spod wpływu demona, które to wyzwolenie w większości przypadków nie zakończyło się pełnym sukcesem, gdyż niemal zawsze zostaje jakiś „zakładnik”. To bardzo oryginalne podejście do literatury o egzorcyzmach, w której z reguły niemal zawsze w książkach katolickich mamy szczęśliwe zakończenie. Czy mamy być zaniepokojeni tą odmiennością? Czy aby na pewno jest to dobra lektura? Moim zdaniem bardzo dobra, bo prowadzi do bardzo katolickich wniosków. Choć może nie do końca było to przemyślaną intencją jej autorów…. O książce Davida M. Kiely i Christina Mckenna: „Zakładnicy  Złego. Prawdziwe historie irlandzkich opętań i egzorcyzmów” – pisze Maria Patynowska.

Autorzy tej książki pochodzą z Irlandii. Są dziennikarzami, którzy postawili sobie za cel napisanie książki o egzorcyzmach. W trakcie jej pisania, stanęli wobec pytań, na które jako sceptycy nie znaleźli odpowiedzi. Pytania te jednak zadawane są prawidłowo, a każda droga prawdy prowadzi do Boga. Mam szacunek dla ich poszukiwań i głęboko wierzę, że kiedyś odnajdą prawdę. Jednym z pytań, z którym trzeba się zmierzyć, jest: dlaczego egzorcyzmy opisane w książce były w dużej mierze nieudane? Odpowiedź nasuwa się sama: z powodu braku jednoznacznej decyzji kroczenia drogą katolicyzmu. W większości opisywanych przypadków problem próbuje rozwiązać cała plejada duchownych rozmaitych środowisk chrześcijańskich oraz świeckich, którzy roszczą sobie prawo do bycia specjalistami, a w istocie okazują się bezradni.

Przykładowo, w opowiadaniu zatytułowanym „Otchłań Piekielna pod paleniskiem” widać, jak bardzo Irlandczycy są daleko od zrozumienia istoty czyśćca, a przez to niezbyt jasno wypowiadają się o życiu po śmierci. Irlandia jest cały czas szczególnym polem walki duchowej. Historycznie jest to kraj o głębokiej tradycji katolickiej, ale również o głębokiej tradycji okultystycznej i pogańskiej. Akcja „Otchłań Piekielna pod paleniskiem” ma miejsce w hrabstwie Galway, zachodniej części Irlandii, o których żywot św. Patryka mówi, że bardzo wolno podlegała chrystianizacji z powodu niegdyś mocnej tam działalności „druidów” . Pomimo wysiłków misjonarzy Chrystusa zostało tam wiele śladów pogańskich, wiele miejsc związanych z legendami, a jak mówi doświadczenie duchowe opisane w tej książce, są tam też miejsca aktywności demonicznej.

Właśnie takie stare palenisko posiadała w domu pewna rodzina, której dręczenie demoniczna opisuje opowiadanie. Poprzednim właścicielom tego domu udawało się tam jakoś mieszkać we względnym spokoju, gdyż często używali wody świeconej z katolickiego Kościoła. Odwiedzający ten dom ksiądz katolicki mówi, że trzeba się modlić za zmarłych, nie mówi jednak wyraźnie o doktrynie czyśćca, tylko posługuje się spirytystyczną teorią „duchów błądzących.” „Ojciec Dorrity natychmiast odpowiedział na wezwanie, nie zwlekając ani chwili, by pobłogosławić dom. Było to tylko przypuszczenie, ale – jego zdaniem – źródłem tego problemu była „jakaś błąkająca się dusza – albo może dusze, więcej niż jedna”. Sugerował, że mogły to być dusze wujów Shane’a, poprzednich mieszkańców tego miejsca. Namawiał członków rodziny, aby modlili się za nich.” Niestety, mieszkańcy nie trwali w tej modlitwie, ale przypominały im się jakieś błędne drogi interpretacji zaczerpnięte ze starych baśni przez co spontanicznie wchodzą w niepotrzebne dialogi z duchami. W pewnym momencie zapraszają do domu jakichś spirytystów, którzy mieli im pomóc, ale po ich wyjściu „zrobiło się gorzej”. Historia nie kończy się sukcesem pełnego pokonania demona, rodzina po zaangażowaniu wielu specjalistów wybiera drogę ucieczki opuszczając to miejsce, a wystawionego na sprzedaż domu nikt nie chce kupić.

Wraz z wieloma katolikami modlę się modlitwą „Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła.” Niejednokrotnie mówiąc po tej modlitwie „Amen” zastanawiałam się, czy coś rzeczywiście może się gdzieś dziać na skutek naszych modlitw. W tej dziennikarskiej książce z Irlandii znalazłam motyw, który odczytuję jako rodzaj odpowiedzi. W domu w którym znajdowało się stare tajemnicze palenisko będące źródłem demonicznej aktywności mieszkał mały chłopiec. Jako trzylatek nie mógł być w pełni świadomy tego, czego doświadczali jego rodzice. Odczuwał jednak swoim niewinnym sercem jakieś lęki, które jego ojciec próbował złagodzić psychologicznie go utwierdzając w tym, że jest bezpieczny i że w domu nie ma nic groźnego. Pewnego dnia wieczorem dziecko dało odpowiedź zaskakującą. Najpierw upierał się że „Zły pan był przy oknie”, a następnie wskazał sposób jego pokonania „Michał przybywa i odsyła go (…) on siedzi na dachu i on ma skrzydła”. Kiedy indziej zaś opowiedział, że Michał działa „wielkim mieczem”. Chłopiec nie mógł tego znikąd wiedzieć, gdyż nie widział nigdy wizerunku św. Michała Archanioła!

Myślę, że ta książka, choć napisana przez dziennikarzy ze środowiska protestanckiego, niesie za sobą głęboko katolickie przesłanie. Wyrzekajmy się zła, módlmy się do św. Michała Archanioła, wyznajmy Jezusa jako Pana i oddawajmy się w opiekę Maryi!

Maria Patynowska

David M. Kiely,  Christina Mckenna, Zakładnicy  Złego, Prawdziwe historie irlandzkich opętań i egzorcyzmów, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2019

Udostępnij