Życie duchowe jest procesem. Ciągłym przygotowywaniem w sobie miejsca dla Boga, bo On chce nam siebie nieustająco dawać. A my? „Często podejmujemy decyzje, które nie pomagają nam w budowaniu więzi z Jezusem, np. niepotrzebnie korzystamy z mediów. Siadam przed telewizorem i oglądam chociażby mecz, teleturnieje, seriale… Zapycham się. Po co? To jest walka, która toczy się we mnie cały czas.” O książce o. Rafała Koguta OFM i Michała Nikodema „Pełne zanurzenie, Odkryj obecność Boga i przyjmij Jego miłość” pisze Maria Patynowska.

Książka „Pełne zanurzenie” to zapis rozmowy zakonnika z dziennikarzem. Kim są osoby rozmawiające? „Ojciec Rafał Kogut – franciszkanin, który łączy w sobie naturę pustelnika i charyzmatyka, doświadczony w kierownictwie duchowym, prowadzeniu wspólnot i niesieniu Ewangelii do najtrudniejszych miejsc, takich jak więzienie czy oddział onkologii dziecięcej. Bóg używa go szczególnie w posłudze uzdrowienia wewnętrznego i duszpasterstwie rodzin. Obecnie jeden z pasterzy Wspólnoty i Szkoły Nowej Ewangelizacji „Zacheusz” w Cieszynie.” A jego rozmówca: „Michał Nikodem – mąż Agnieszki, tata Grześka, Basi i Emilki; lider Wspólnoty „Chefsiba”, współtwórca Apostolskiego Ruchu Wiary; od 1997 roku, po osobistym nawróceniu, związany z ruchem katolickiej odnowy charyzmatycznej; absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych (Uniwersytet Warszawski) oraz Szkoły Biblijnej LOBC (Uppsala); z zawodu dziennikarz telewizji informacyjnej; mówca konferencyjny i rekolekcyjny, tłumacz, pasjonat komunikacji interpersonalnej i wystąpień publicznych.” Co możemy powiedzieć o postawie tych osób: „O. Rafał Kogut? Pieje z zachwytu nad dobrocią Boga, który daje się nam m.in. w prostej „modlitwie obecności”. A dziennikarz Michał Nikodem – jak ten Nikodem z Ewangelii św. Jana – przychodzi i pyta. I drąży, drąży… I dopytuje. Bo chce dokładnie zrozumieć: co to znaczy dziś, w XXI wieku, „spotkać się z Bogiem”?

Co zatem oznacza dziś, w XXI wieku, „spotkać się z Bogiem”? Myślę, że dobre podsumowanie treści tej książki znajduje się w zdaniu: „A z tego, co słyszę, to ojciec ma taki bardzo prosty przepis na modlitwę: przyjdź, usiądź, nic nie rób, tylko chłoń…”. Piękny przepis. Jak go jednak zrealizować? Oto zapis pewnej praktycznej próby, kiedy dziennikarz próbuje się tak pomodlić, siedzi w ciszy pięć minut i stwierdza: „Na początku słyszałem wodę płynącą w rurach. I to bardzo głośno. Widać franciszkanie już mają sezon grzewczy w pełni”. Widać, że nie jest to takie proste, jakby się to wydawało. Dziennikarz śmiało próbuje dalej „To było śmieszne, bo w ciągu kilku minut to wyciszenie postępowało… Woda w rurach się robiła coraz cichsza… I potem – gdy spojrzałem na zegarek – to było prawie 10 minut… Aż szkoda mi było przerywać tę modlitwę! Co ojciec by powiedział takiemu człowiekowi, który jak ja uczy się takiej modlitwy?  

Z książki dowiadujemy się, że życie duchowe jest procesem. Bardzo dobrze że zakonnik nie przemawia do nas pouczającym tonem, tylko opowiada o własnym zmaganiu się. Dowiadujemy się, że on sam, żeby móc się dobrze modlić musi ciągle przygotowywać w sobie miejsce dla Boga, choć zasadniczo inicjatywa należy do Boga: „ Z Jego strony zapadła nieodwracalna decyzja, że On chce mnie sobą wypełnić. Ja uświadamiam sobie, że w tym procesie On chce mi się dawać. Ale my często podejmujemy decyzje, które nie pomagają nam w budowaniu więzi z Jezusem, np. niepotrzebnie korzystamy z mediów. Siadam przed telewizorem i oglądam chociażby mecz, teleturnieje, seriale… Zapycham się. Po co? To jest walka, która toczy się we mnie cały czas.”

To ciekawe, że rozmawiające osoby mówią o tym samym, o Jezusie i o modlitwie, chociaż ich formacja duchowa przebiegała w zupełnie inny sposób. Michał Nikodem cytuje nieraz Ulfa Ekmana, świeckiego charyzmatyka ze Szwecji, którego szkolę biblijną ukończył, a zakonnik powołuje się na św. Franciszka z Asyżu. Dogadują się, ponieważ dla obydwu najważniejszy jest Jezus. „Jezus, który wypełnia Franciszka, ta miłość, którą był wypełniony – to było dla niego najważniejsze. Nic innego się nie liczyło. Dla św. Franciszka obecność Jezusa była czymś oczywistym, pisał: „Wielkie to nieszczęście i pożałowania godna słabość, że gdy macie Go [Jezusa] wśród siebie obecnego, wy zajmujecie się czymś innym na świecie”. Zakonnik w tzw. modlitwie obecności odkrywa na nowo swoje źródła duchowe, jakim jest życie św. Franciszka. „Odkryłem to, co praktykował Franciszek. A on – żeby się skupić – przesłaniał oczy płaszczem i wchodził w obecność Bożą: bo On jest we mnie. Franciszek oddzielał się od świata zewnętrznego, który mu przeszkadzał w tej relacji, przyjmował z wiarą Bożą obecność i zanurzał się w niej.” To co robi św. Franciszek poprzez zakrycie głowy płaszczem, zakonnik praktykuje poprzez innego rodzaju oddzielenie się, mówi o wyłączeniu telewizji, a nawet pozbyciu się odtwarzacza muzyki.

Myślę, że ta książka skierowana jest do tych, którzy zaczynają się modlić, podejmują pierwsze nieśmiałe próby, do osób świeckich, być może bardzo młodych. Z pewnością też te przemyślenia mogą być pożyteczne dla tych, którzy, tak jak mówiący o swoich zmaganiach zakonnik, wpadli w rutynę modlenia się formułkami. Widać, że autorzy mają duży szacunek dla tradycji katolickiej, ciągle się na nią powołują, ale zauważają, że odnowa życia modlitwy może się rozpocząć, kiedy „odchodzimy od kwestii obowiązku i odbębniania jakichś formułek. Tylko walka o to, żeby być z Osobą, którą kocham. I która mnie kocha.” Modląc się warto powtarzać słowo „Jezus” bo to Imię przywołuje obecność jedynego Boga. Zakonnik mówi: „Koncentruję się na imieniu Jezus… Przychodzi Boża Obecność… I tak sobie trwamy”. Wówczas następuje oczyszczenie, napełnianie się Bożą obecnością. Niektórzy porównują trwanie w obecności Jezusa do opalania się na słońcu. Zakonnik mówi „Osobiście bardziej mi odpowiada to zobrazowanie, którego ja używam: ciemna ciecz wypychana przez obecność Jezusa. On jest we mnie – ciągle mnie przemienia. Dzięki Niemu ja się zmieniam.”

Ważne są wypowiedziane w pewnym momencie słowa: „Myślę, że to jest takie nasze doświadczenie charyzmatyczne”. To spostrzeżenie jest istotne w momencie trwającej w Kościele polemiki, w której, jak utwierdzam się po lekturze tej książki, niesłusznie polaryzuje się rzekomo dwa sprzeczne światy: duchowości zakonnej i charyzmatycznej. Jedną nazywa się staroświecką, a drugą nowoczesną. Tymczasem w obydwu chodzi o to samo, o obecność Jezusa.

Maria Patynowska

O. Rafał Kogut OFM i Michał Nikodem, Pełne zanurzenie, Odkryj obecność Boga i przyjmij Jego miłość, wyd. Zacheusz, Cieszyn 2019

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij