Jak postrzegana jest Polska? Jako nic nie znacząca prowincja na krańcach Europy czy też, jak chcą inni, jako mała wioska w „wielkim świecie”? Na czym polega duchowa misja naszego kraju? Wincenty Łaszewski próbuje ułożyć obraz woli Bożej na podstawie opinii i proroctw wypowiedzianych na przestrzeni wieków. O wyjątkowej książce Wincentego Łaszewskiego „Duchowa misja Polski” – pisze Maria Patynowska.

Głównym przesłaniem tej książki jest uświadomienie Polakom powagi sytuacji, w jakiej się znajdują. Idee w niej zawarte sprzeciwiają się temu, co często próbuje się nam wmówić i w co niektórzy z nas wierzą: że jesteśmy nic nie znaczącą prowincją, jakimiś krańcami Unii Europejskiej lub czymś na kształt wioski w „wielkim świecie”. Może z punktu widzenia ekonomicznego określenia te mają jakiś sens, ale jeśli chodzi o duchowość to my wiedziemy prym i od naszej codziennej postawy bardzo wiele zależy. Autor mocno podkreśla, że nie wolno nam utracić tej szansy. Musimy wiernie trwać przy Bogu!

Wincenty Łaszewski jest chyba największym w Polsce znawcą mistycyzmu, który, co ważne, skupia się nie tylko na szczegółach, ale przede wszystkim wysnuwa ogólne wnioski. Przypomina mi się spostrzeżenie Feliksa Konecznego, który mawiał o historykach, że wielu z nich przypomina budowniczych zajmujących się jedynie gromadzeniem cegieł na budowę. Są wpatrzeni w małe fakty, szczegółowo je analizują, i co najwyżej gromadzą je w sterty. Mało zaś jest architektów, którzy potrafią zrobić zarys budowli, pojąć do czego te cegły służą, stworzyć jakąś pożyteczną teorię. Ci są historiozofami, osobami działającymi subiektywnie, ale bardzo jednoznacznie. Oczywiście, z akademickiego, szczegółowego, punktu widzenia łatwo ich myślenie poddać krytyce i najczęściej tak się dzieje.

Czym zatem są te „cegły”, z których Wincenty Łaszewski wznosi budowlę? Opis wydawniczy mówi nam, że są to: „Świadkowie tajemnicy, którym dane było zajrzeć za zasłonę czasu”. Przyznam, że nawet dla mnie, chociaż od lat interesuję się mistycyzmem, część z tych nazwisk jest zupełnie nowa. Pełna ich lista to: Americo Lopez-Ortiz, Marie Taigi, Elena Aiello, Elena Leonardi, Ojciec Pio, ojciec Eustachiusz, Nimfa Suchońska, Mikołaj Sikatka, Wanda Malczewska, Jan Cieplak, bł. Bronisław Markiewicz, „Podlasianka”, Św. Faustyna Kowalska, August Kardynał Hlond, Stefan Kardynał Wyszyński, Zofia Nosko, Czesław Klimuszko, Giulio Mancinelli, Lodovic Rocca, Łucja dos Santos, Teresa Neumann, Luciano Guerra, Małgorzata Alacoque, John Haffert, ks. Jan Bosko, Cindy Jacobs, abp. Zygmunt Szczęsny Feliński, Rozalia Celakówna.

Autor podejmuje ryzykowną próbę niemal równorzędnego traktowania niekwestionowanych autorytetów osób świętych, z osobami, które, jak sam zauważa, są mocno podejrzane, jak skrajny przypadek Cindy Jacobs, która nazywana jest przez autora „prorokinią z zewnątrz”. Czytamy w książce: „W roku 2005, w roku śmierci papieża Jana Pawła II, Cindy Jacobs, amerykańska wizjonerka i prorokini, wygłosiła proroctwo na temat Polski. Pani Jacobs to postać kontrowersyjna, niekoniecznie przekonująca, choć wiele z jej zapowiedzi rzeczywiście się sprawdziło, a newage’owi eksperci zaliczają ją do największych autorytetów wśród ludzi mających kontakt z wymiarem nadnaturalnym. Jacobs należy do elitarnego grona „starszych proroków”. Powiedzmy wyraźnie, że nie jest ona uznawana przez Kościół. Jest prorokinią „z zewnątrz”.” Na marginesie, sama się zastanawiam, czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak „prorokini z zewnątrz”?

Podobnie na granicy ortodoksji, a moim skromnym zdaniem już poza nią, znajduje się ks. Klimuszko, który wielu ludzi zachęcił do błędów psychotroniki przez wspieranie swoją osobą Lecha Emfazego Stefańskiego. Ten pozornie „prosty franciszkański braciszek” w swojej książce „Moje widzenie świata” sam porównuje się do Emanuela Swedenborga, którego pisma były za czasów ks. Klimuszko na kościelnym indeksie ksiąg zakazanych.

Jeżeli byśmy założyli, że dzisiaj fałszywi prorocy mówią prawdę, to byłby to znak, że rzeczywiście żyjemy „w czasach ostatecznych”. Tu bym jednak dla ostrożności przypomniała, że również za czasów Jezusa demonom zdarzało się mówić prawdę, lecz Jezus nie skupiał uwagi na tym, jaki jest ich przekaz, tylko egzorcyzmował. W Ewangelii św. Łukasza, czytamy: „Był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; «Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody.” (Łk 4,34 – 36)

Pragnę jednak zauważyć, że dobór autorytetów w tej książce usprawiedliwiony jest tym, że my, choć możemy zrobić antologię wypowiedzi mistyków na jakiś temat, nie do końca jesteśmy w stanie rozeznawać duchy, nie do końca do nas to należy. O tym, jakie jest to trudne, świadczy chociażby chwiejność w ocenach samych władz kościelnych, które bywa, że potępiają uznanych już mistyków. Przypomnijmy, że zakazywano praktykowania duchowości św. Siostry Faustyny, a św. Ojciec Pio okresowo nie mógł spowiadać itd.

Aby nie krytykować zanadto, zwrócę uwagę na to, co w tej książce jest bezsprzecznie bardzo wartościowe: przypomnienie proroctwa zweryfikowanego już w historii, jakie wypowiedzieli wielcy mistycy. Bez wątpienia jest nim św. Małgorzata Maria Alacoque, której Jezus objawił praktykowane obecnie nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. „Podobno w notatkach tej XVII-wiecznej mniszki znalazły się słowa o innym widzeniu: o zapowiedzianym przez Zbawiciela podboju Europy przez muzułmanów, którzy mieliby panować w niej przez 500 kolejnych lat. Podobno przerażona wizjonerka czyniła wszystko, by wynagrodzić za grzechy Francji i reszty Europy. Po upływie kilkunastu miesięcy Chrystus miał się jej objawić ponownie i oznajmić, że Bóg, poruszony jej wynagradzającą modlitwą oraz podejmowanymi w tej samej intencji bolesnymi aktami pokuty, cofnął swoje przyzwolenie na islamizację Europy. Wskazał tym samym na niezwykłą rolę modlitwy i pokuty w dziejach świata  –  jest ona w stanie zmienić bieg historii nawet wtedy, kiedy modli się i pokutuje zaledwie jeden człowiek!”. Autor łączy przeżycia św. Małgorzaty z osobą króla Jana III Sobieskiego – „zapowiedź Zbawiciela spełniła się pierwszy raz we wrześniu 1683 r. „Król, który pokonawszy Turków, nie przypisze zwycięstwa sobie, ale Mnie i mojej Matce” okazał się polskim władcą. Mowa o Janie III Sobieskim, o jego zwycięstwie pod Wiedniem i  jego słynnej parafrazie słów Gajusza Juliusza Cezara, który oznajmiając swoje zwycięstwo, powiedział: „Veni, vidi, vici” – „Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”. Po wiktorii wiedeńskiej Sobieski wysłał do papieża Innocentego list zaczynający się od słów: „Venimus, vidimus et Deus vicit” – „Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył”. Dodajmy na marginesie być może najistotniejszą uwagę: przekazane św. Małgorzacie Alacoque proroctwo kieruje nasze spojrzenie na Boską perspektywę wydarzeń dokonujących się w ramach ludzkich dziejów”. Zainteresujemy się zatem tym co widzą mistycy i pamiętajmy o duchowej misji Polski!

Maria Patynowska

Wincenty Łaszewski, Duchowa misja Polski, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2019.

 

Udostępnij