„Kogóż nie przejmuje smutkiem widok ludzi pozbawionych wiary i mimo usilnej gonitwy za szczęściem nieszczęśliwych. Głód pali ich dusze, a nie znają lub znać nie chcą chleba prawdy i karmią się trucizną fałszu. Usychają z pragnienia, a nie śpieszą do źródła wody żywej; i żyją, nie wiedząc, na co umierają, żałując, że żyli.” – tymi słowy św. bp. Józef Sebastian Pelczar rozpoczyna wstęp do książki „Obrona religii katolickiej”. Od momentu wypowiedzenia tych słów minęło ponad 130 lat, a wciąż zachowują one swoją aktualność. Możliwe, że dziś są one jeszcze bardziej trafne – pisze Artur Żak.

Swoje rozważania św. Józef Pelczar rozpoczyna od zdefiniowania czym jest religia i jakie są jej źródła. Wydaje się, że są to kwestie oczywiste, ale postępujące zeświecczenie społeczeństwa sprawia, że rozumienie słowa „religia” obrosło wieloma nieporozumieniami i często jest świadomie fałszowane w mediach. Coraz częściej przymiotnik „religijny” staje się synonimem głupoty i zacofania. Jest to celowe działanie, gdyż jeśli ludzie wierzący nie będą świadomi własnej wiary, wtedy łatwo będzie nimi manipulować i zwieść.

Zobaczmy, jak słowo religia, definiuje autor książki: „Jest to osobisty i żywy stosunek człowieka do Boga, jako początku i celu wszechrzeczy; czyli jest to moralne zjednoczenie człowieka z Bogiem w tym celu, aby człowiek poznał Boga, oddawał cześć Bogu, żył według woli Boga i za pomocą Jego łaski połączył się z nim na ziemi przez wiarę, nadzieję i miłość – a w wieczności przez uczestnictwo w Jego chwale.”

W tych prostych słowa kryje się ogromna mądrość, ale też potwierdzenie, że święci, dzięki światłu Ducha Świętego, potrafią w sposób prosty i przejrzysty wyrażać najgłębsze i najbardziej skomplikowane sprawy. Św. Józef Pelczar pokazuje, że jeśli człowiek odrzuca relację z Bogiem, a tym samym odrzuca religię, wtedy neguje nie tylko Boga,  ale i nieśmiertelność własnej ludzkiej duszy.  Religijność powinna być zawsze rozumiana jako cnota, która skłania człowieka do przyjęcia prawdy o Bogu i spełnienia wszystkich obowiązków względem Boga. Warto w tym miejscu przytoczyć piękne słowa św. Józefa Pelczara o właściwej relacji na linii Bóg – człowiek: „Bóg zniża się do człowieka przez objawienie mu swojej prawdy, nadania swego prawa i użyczenie swej pomocy, a człowiek odnosi się do Boga przez poznanie Go rozumem i wiarą, przez zachowanie Jego prawa, przez korzystanie z Jego łaski, przez oddanie Mu czci, przez modlitwę, żal za winy i ofiarę.”

Autor wskazuje, że zadaniem człowieka nie jest tylko i wyłącznie poznanie prawdy, ale również czynienie dobra. Aby móc je czynić, potrzeba mu: „wolnej woli, prawa, wzoru, pomocy i zachęty”. Te wszystkie elementy znajdują się właśnie w religii katolickiej. Św. Józef Pelczar podkreśla, że właśnie religia katolicka najpełniej broni wolnej woli, a Kościół strzeże porządku moralnego.

Bardzo ważnym elementem, na jaki zwraca uwagę  autor, jest potrzeba ideału, który przyświecałby człowiekowi w pracy przy zdobywaniu cnót, jak i wzoru, wedle którego mógłby urządzić swoje całe życie. Pisze: „Religia katolicka zaspakaja tę potrzebę, uczy ona bowiem, że doskonałość polega na tym, by stać się podobnym do Boga. (…) W Jezusie Chrystusie objawiło się na zewnątrz życie Boże – najświętsze, najdoskonalsze, wszystkimi cnotami jaśniejące. Życie nie tylko modlitwy, ale i pracy, bo On pracy ludzkiej, choćby najniższej, nadał szlachectwo niebieskie. On też jest ideałem i wzorem dla wszystkich, a doskonałość polega na wiernym naśladowaniu Jego życia.”

Szczególnie doniosłym rozdziałem jest rozdział V zatytułowany: „Co religia katolicka daje sercu”. Autor analizuje w nim dwie drogi, jakie stoją przed człowiekiem. Pierwsza: „Zaspokój swe żądze”. Druga: „Spełnij obowiązek i szukaj Boga”. Na pierwszej drodze jest wielki tłum ludzi. Pchają się, zaciekle walczą o swoje. Druga jest niemal pusta. Jeśli zanurzymy się głęboko w porywy serca, usłyszymy jego pragnienie podążania drugą drogą, ale harmider świata, złudne błyskotki i nadzieje sprawiają, że decydujemy się kroczyć pierwszą. „Trochę słodkiego napoju, który na chwilę upaja, ale w końcu doprowadza do przesytu, trochę błyskotliwych fraszek, których nabycie i utrzymanie zadaje wiele udręczeń, trochę lśniącego dymu, który nieraz rozprasza byle powiew wiatru. Jestże to szczęście?” – pyta św. Józef Pelczar.

Kluczowych pytań jest w książce znacznie więcej. Jak chociażby: „Co religia katolicka dała i daje narodowi polskiemu?”, „Co religia katolicka daje rodzinie?”, „Co religia katolicka daje społeczeństwu?”, „Dlaczego tak szybko rozwija się ateizm?”. Odpowiedzi, jakie udziela autor są nie tylko mądre i przemyślane. Pozwalają nam lepiej zrozumieć istotę naszej wiary, naszej najgłębszej tożsamości. Chciałbym tę książkę polecić każdemu, kto chce podjąć trud pogłębienia własnego życia religijnego. Niektórzy mogą zarzucić, że została ona napisana ponad sto lat temu i wiele jej fragmentów może być nieaktualnych. Gdy jednak głębiej się w nią zanurzymy odkryjemy, że prawda nie ma wieku i słowa prawdy wypowiedziane sto czy dwieście lat temu zachowują taką samą siłę wtedy, dziś i będą aktualne za kolejne kilkaset lat.

Na zakończenie chciałbym dodać, że na dniach nakładem Wydawnictwa Prohibita ukaże się tom II zatytułowany: „Religia katolicka. Jej podstawy, jej źródła i jej prawdy wiary”

Artur Żak

Św. Bp Józef Sebastian Pelczar, Obrona religii katolickiej, Wydawnictwo Prohibita, Warszawa 2016

Udostępnij