Muszę przyznać, że, przez większość swojego kobiecego życia uważałam, że modelki są szczęśliwe. A już te pracujące w Nowym Jorku, to na pewno żyją jak w raju. Są piękne, mają dużo pieniędzy, a na fotografiach promienieją radością. Leah Darrow, autorka książki wydanej przez wydawnictwo Esprit, wytrąciła mnie z tego błędnego myślenia – pisze Maria Pytanowska.

Głównym wątkiem tej książki jest próba zdefiniowana pewnego oszustwa, które dotyczy nie tylko modelek, ale wszystkich ludzi. Chodzi o globalne przekłamanie pojęcia piękna.

Nawrócona modelka robiąc szczery rachunek sumienia, poszukuje pierwszych momentów, które sprowadziły ją na drogę błędnego myślenia. Już od dzieciństwa otaczana była wizerunkami kobiet o nienagannej urodzie, bardzo szczupłych, o idealnej cerze i modnie ubranych. One były wszędzie, obok kasy sklepowej, w telewizji, na plakatach, w kinie, w młodzieżowych czasopismach. Jej ulubione aktorki i piosenkarki również prezentowały się nienagannie. Zatem Leah już jako mała dziewczynka ciągle porównywała się z nimi i ciągle czuła niezadowolenie z siebie. Nie rozumiała, że przecież już sam fakt bycia dzieckiem sprawia, że ma inne, naturalne dla jej wieku proporcje ciała. Jednak z powodu ciągłego porównywania się z ideałami wychudzonych nastolatek, miała bardzo zaniżone poczucie własnej wartości. Gnębiły ją czarne myśli: „wstydzę się tego, jak wyglądam, nie lubię siebie”, „nikt mnie nie pokocha, nie jestem dość dobra”, „nikomu się nie spodobam” itp. W związku z tym ciągle się odchudzała, aż w końcu prawie zupełnie przestała jeść. Do uczestnictwa w konkursie dla modelek „America’s Next Top Model” skłoniła ją nie pycha i wysokie mniemanie o swojej urodzie, ale przede wszystkim potrzeba potwierdzenia własnej wartości. Odniosła sukces. Zwyciężyła. Wyprowadziła się z domu i zamieszkała w Nowym Jorku.

Życie modelki pracującej na wybiegach i w agencjach fotograficznych nie dawało jej szczęścia, ponieważ dopiero tam zobaczyła, co to znaczy nieustannie porównywać się z innymi koleżankami modelkami. Miała poczucie, że jest ciągle traktowana bardzo przedmiotowo. Niejednokrotnie słyszała, jak projektant mówił o niej „wieszak” i tak ją traktował, po prostu jak przedmiot. Doświadczała też niechcianego dotyku mężczyzn, którzy z kolei traktowali ją jak towar do kupienia, który można obmacywać i wulgarnie komentować jego cechy.

I wtedy w jej ponure życie wkroczył Bóg. Stało się to pewnego dnia podczas sesji fotograficznej. Fotograf kazał jej podnieść ręce w górę w kierunku lampy i wówczas bohaterka książki spontanicznie otrzymała duchowe rozpoznanie swojej sytuacji, że światło jest sztuczne, a jej ręce są puste. „Po wieloletniej pogoni za zewnętrznym pięknem zostałam z pustymi rękami. Dotąd odnajdywałam swoją wartość w świecie i jego definicji piękna. Bóg natomiast nie ceni nas ze względu na nasze zewnętrzne piękno. Wzniosłam swoje ręce, co było metaforą wzniesienia mojego serca do Boga. W tamtej chwili moje serce było w przeraźliwym stanie”. Ogarnęło ją uczucie obecności Jezusa. ”Kiedy zobaczyłam siebie w blasku flesza z pustymi rękami podniesionymi do Jezusa, zdałam sobie sprawę z tego, że Bóg ofiarował mi najcenniejszy dar, czyli swoją miłość, a ja żyłam tak, jakby on nie istniał. Odrzuciłam jego miłość. Puste ręce były smutnym obrazem mojego życia”. Usłyszała wówczas pięć słów i sądzi, że wypowiedział je Jezus „STWORZYŁEM CIĘ DO CZEGOŚ WIĘCEJ”.  To była bardzo ważna w jej karierze sesja zdjęciowa, podczas której kreatorzy mody mieli wobec niej bardzo wysokie oczekiwania. Lecz ona, trwając w duchowym w poruszeniu przestała je spełniać, przerwała pracę i zaczęła zabierać się do wyjścia. Otrzymała ostrzeżenie: „Jeżeli teraz wyjdziesz, będziesz nikim” – „Możesz mi to obiecać?” wykrztusiła w odpowiedzi.

I nastąpił wspaniały zwrot akcji. Panie Boże, jak pięknie „być nikim” w oczach świata, ale za to być dzieckiem Bożym. Leah Darrow miała naprawdę dużo szczęścia i Bożego błogosławieństwa, że urodziła się w „normalnej” katolickiej rodzinie, ma kochających rodziców o praktycznym podejściu do życia i pięcioro młodszego rodzeństwa. W trudnych momentach ma do kogo się zwrócić. Po wyjściu z przerwanej mistycznym doznaniem sesji, Leah zadzwoniła do ojca: „Tato, jeśli po mnie nie przyjedziesz, stracę swoją duszę”. Wzruszony ojciec powiedział do matki: „Odzyskaliśmy ją”, po czym bez wahania wsiadł w samochód i pojechał po nią na Manhattan. Było to piękne spotkanie z miłującym ojcem, który nie robił jej żadnych wyrzutów, lecz po prostu zabrał do rodzinnego domu. Postawił jednak warunek, aby udała się do spowiedzi. „Zadzwoniłaś i powiedziałaś, że chcesz wrócić do domu – wyjaśnił szybko. Jestem tu po to, żeby cię tam zabrać, ale musisz pamiętać, że w naszym domu przebywa Jezus. Jeżeli chcesz w inne miejsce, możesz zadzwonić do Southwest Airlines”. Leah odbyła spowiedź i rozpoczęła nowe życie. Obecnie jest żoną i matką, ale także głosi swoje świadectwo o prawdziwym pięknie. Ta szczera i napisana od serca książka jest tego wyrazem, gdyż głosi ona uniwersalną prawdę, że prawdziwe piękno odnajdujemy jedynie w Bogu.

Maria Patynowska

Leah Darrow, Inna strona piękna, Świadectwo nawróconej modelki, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2019.

Udostępnij