Brat Innocenty to prawdziwy świadek życia św. Maksymiliana Marii Kolbego. Był z nim od 1936 roku aż do dnia aresztowania św. Maksymiliana w 1941 roku. Później zaś był kontynuatorem duchowości Rycerstwa Niepokalanej. Zmarł w opinii świętości 1994 roku. Obecnie Niepokalanów zbiera świadectwa opinii świętości Brata Innocentego, ponieważ wiele osób uważa, że powinien być wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony. O książce brata Innocentego Marii Wójcika „Maksymilian jakiego znałem” – pisze Maria Patynowska.

Brat Innocenty, był tak jak Pan Jezus, był synem cieśli. Jego rodzina była bardzo religijna. W niedzielę i święta śpiewano tam razem z dziećmi Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny i może dlatego Innocenty stał się prawdziwym synem Niepokalanej. Jego powołanie do zakonu franciszkańskiego było owocem działalności św. Maksymiliana, założyciela Niepokalanowa. W tamtym czasie był to bardzo prężny i nowoczesny ośrodek ewangelizacji, głoszący, że należy oddać się Niepokalanej! Oddanie się Niepokalanej według św. Maksymiliana miało kilka wymiarów. Może być tylko osobistą postawą, może mieć swój wymiar w lokalnej wspólnocie, a może być oddaniem siebie bez granic. Brat Innocenty podjął życie zakonne pragnąc tego bezgranicznego oddania siebie. W tamtym czasie Niepokalanów miał ogromną ilość kandydatów do zakonu, przez co Niepokalanów stał się największą zakonną wspólnotą katolicką w historii świata. Zostać zakonnikiem jednak nie było tam łatwo, bo była też silna selekcja i wysokie wymagania. Brat Innocenty przetrwał te próby dzielnie.

Książka „Maksymilian jakiego znałem” nie stanowi jednorodnego dzieła napisanego przez Brata Innocentego. Widać, że był to prosty człowiek poświęcony pracy duszpasterskiej i organizacyjnej, a nie literat. Miał tu wzór w świętym Maksymilianie, który również żadnej większej książki po sobie nie pozostawił, choć wielokrotnie przymierzał się do tego, aby napisać książkę o Niepokalanej. Jej ideał był jednak dla niego czymś tak wielkim, że jakby nie miał śmiałości wyrażać go słowami. Zostały zatem jedynie notatki i luźne artykuły, w pisaniu których pomagała mu redakcja.

W książce  „Maksymilian jakiego znałem” też widać rękę redaktorów, którzy przy różnych okazjach prosili Brata o wspomnienia. Próżno jednak szukać w tym dziele wypowiedzi „autora” o sobie, niemal nie ma wątków autobiograficznych, tak skupiony jest na św. Maksymilianie. Natomiast św. Maksymilian skupiony był na Bogu. To co widoczne jest w tych wspomnieniach, to pobożność eucharystyczna św. Maksymiliana. „Św. Maksymilian modlił się często w kaplicy. Codziennie po południu (od czasu zaprowadzenia całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu)  poświęcał pół godziny na adorację. W ciągu dnia często na krótką chwilę wchodził odwiedzić Pana Jezusa.” Niby proste sprawy, ale jakie trudne do naśladowania. A warto! Nasze różne aktywności mogą się skończyć, albo pójść na marne. Cierpliwe powracanie do Boga daje nam wieczne owoce!

Brat Innocenty często powraca do tych momentów, które były ważne w jego życiu. Widać, że bardzo w pamięci utkwiło mu pierwsze spotkanie ze św. Maksymilianem. Kiedy Brat rozpoczynał swoje życie zakonne, św. Maksymilian przebywał na misjach w Japonii. Po raz pierwszy Innocenty spotkał go wychodzącego z samochodu, wówczas odebrał jego osobę jako pełną energii, ale też i ze śladami zmęczenia po długiej drodze. „Na twarzy widać wielkie zmęczenie długą podróżą, ale spokój i miła radość prawie to pokrywa. Z uśmiechem radości wita braci pozdrowieniem „Maria”. Wzajemne uściski i ucałowania – synowskie i ojcowskie. Spojrzałem na kapelusz, który trzymał w ręku. Naprawdę taki stary i zniszczony, że bardzo mnie to zdziwiło i myślałem, że nie dba o względy ludzkie, ale o dusze, dla których wyniszcza swe zdrowie i siły.” Te wspomnienia przypominają nam o tym, że św. Maksymilian nie był jedynie organizatorem środków społecznego przekazu, ale był też wielki misjonarzem. Pragnął wybrać się na misje do Japonii, ponieważ w tym odległym kraju spostrzegał kraniec świata, a przecież pragnął rozsławiać Niepokalaną na krańce świata. Wydaje mi się, że w dobie globalizacji i wielkiej swobody poruszania się samolotami niezbyt rozumiemy co oznaczało w tamtym czasie udać się do Japonii. Trzeba było przedostać się przez Związek Radziecki i to zawsze było dla kapłanów narażenie życia. Nie wspominając już o wielkim wysiłku samego życia w Japonii, którą cechuje nieprzyjazny dla europejczyków klimat. Jest to tajemnicą Niepokalanej jak św. Maksymilian dawał sobie tam radę z bardzo zaawansowaną chorobą płuc.

Brat Innocenty św. Maksymiliana postrzegał z początku jako pracownik, pokornie obserwujący go z miejsca posługi  m.in. w pracowni wytwarzającej figurki i z pracowni wytwarzającej „Mały dziennik” popularnej gazety autorstwa Niepokalanowa. Święty „Przechodząc po pracowniach, cichutko, żeby nie przeszkadzać, mówił kilka słów, aby nie tracić pokoju wewnętrznego i by to wszystko czynić z miłości ku Niepokalanej. Cieszył się, widząc braci pracujących radośnie i z wysiłkiem. Często polecał modlitwę, prosił, by modlić się za niego, za pogan i za wszystkie dusze”. Te krótkie wspomnienia sposobu postępowania św. Maksymiliana wskazują nam wzór postępowania w naszym życiu, w którym musimy połączyć modlitwę z codzienną pracą. Jak to zrobić? Może faktycznie potrzeba mniej gadać. Nasza praca na tym nie ucierpi, a może nawet zyska.  

Maria Patynowska

Brat Innocenty Maria Wójcik, Maksymilian jakiego znałem, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2019

Udostępnij