Przyznam, że po lekturze książki „Mój brat Pier Giorgio” moja sympatia do tego błogosławionego znacznie wzrosła, powiem więcej, pokochałam go! Bohater książki, bł. Pier Georgio Frassati, należał do trzeciego zakonu dominikanów, był tzw. „tercjarzem” – osobą świecką żyjącą duchowością zakonną. Jest to droga do świętości i warto o niej wiedzieć! O książce opracowanej przez Lucianie Frassati „Mój brat Pier Giorgio” – pisze Maria Patynowska.  

Droga, którą przeszedł bł. Pier Georgio Frassati, zadziwia swoją współczesnością, choć świadectwa zebrane w książce pochodzą z lat 50-tych minionego wieku. O drodze opowiada nam rodzona siostra błogosławionego, która od dzieciństwa towarzyszyła jego duchowemu rozwojowi. Sprawy, które nam opisuje, są nam tym bliższe, że została żoną polskiego dyplomaty.

Luciana Frassati opowiada o świętości swojego brata bardzo spontaniczne, nie ukrywa, że nie wszystko od razu rozumiała i właściwe dopiero z czasem dochodziła do niej  głębia  zachowań jej zaskakującego niekiedy brata. Ta szczerość ukazuje powagę działania łaski Bożej w Pier Giorgiu,  który był wychowywany  w taki sam jak ona sposób, ale był osobowością zupełnie inną niż wpatrzona w wartości świata siostra. Podczas gdy ona interesowała się strojami i zabawami, on chętnie poświęcał czas modlitwie, stając się prawdziwym mistykiem.

Zatem, jak to jest, kiedy ma się w rodzinie świętego? Matka tego rodzeństwa niezbyt była zadowolona z rozwoju sytuacji. Luciana Frassati wspomina, że chętnie wyrzucały mu z domowej  skrzynki pocztowej powiadomienia o spotkaniach modlitewnych i adoracjach,  ale błogosławiony młodzieniec i tak znajdował sposoby, aby się o nich dowiedzieć. Droga świętości bohatera książki prowadzi przez sprawy bardzo zwyczajne jak Msza Święta,  Różaniec, Eucharystia. O co więc chodzi w świętości? Okazuje się, że o rzeczy zwyczajne, a przez to wyjątkowe, takie jak: wierność, cierpliwość , nie przejmowanie się czyimś złośliwym spojrzeniem, wytrwanie w dobrym pomimo czyjejś złośliwej drwiny.

Książka zredagowana jest ze wspomnień, które mają różną długość i różny charakter. Niektóre są dłuższym opowiadaniem, a inne krótkimi relacjami, spostrzeżeniami.  Pogrupowane są w tematyczne bloki dotyczące wiary,  sakramentów, świadectwa życia,  kultu maryjnego i modlitwy błogosławionego, a także opinii jaką miał wśród duchownych. Była to opinia świętości!  Jak czytać taką nietypową książkę? Przełożony zakonu dominikańskiego ojciec Paweł Kozacki OP we wstępie pisze: „Nie da się tej książki przeczytać jednym tchem. Nie ma w niej akcji ani narracji, ale mnóstwo krótkich, skondensowanych, nieretuszowanych wypowiedzi, które z wielu punktów widzenia opisują postać Pier Giorgia. Przerywałem lekturę co jakiś czas, by wkrótce ponownie do niej wrócić, znajdując za każdym razem w świadectwach o młodym turyńczyku nowe inspiracje. Po przeczytaniu całej książki stwierdzam, że przez słowa świadków sam Frassati przekonuje mnie, że w tym świecie można prawdziwie żyć Ewangelią, że głębokie skupienie na modlitwie jest możliwe, że ludzie czekają na świadectwo wiary oraz że da się połączyć powszednią normalność z ekstremalną pobożnością. Świadectwa ludzi, którzy mogli obserwować Błogosławionego, przybliżyły mi jego drogę do świętości i sprawiły, że poczułem się młodszym bratem, który z dumą i podziwem patrzy na swojego starszego brata – Pier Giorgia”.

Fotografia na okładce zaprzecza stereotypowym poglądom, jak może wyglądać święty. Pokazuje nam młodego, przystojnego chłopaka z cygarem w ustach, ubranego w strój. Bohater tej książki bardzo lubił góry i z dalekich wypraw czerpał nie tylko siły fizyczne, ale również i duchowe. Wysiłek fizyczny i piękne widoki otwierały go na transcendencję – w czym może być bliski wielu osobom poszukującym Boga w pięknie stworzenia. Mówi nam o tym chyba najpiękniejszy rozdział tej książki – „Modlitwa w górach”. Fotografie z gór stały się swoistą wizytówką błogosławionego. Wspomina o nim pewien inżynier: „W górach cechowała go siła najlepszych alpinistów, którzy instynktownie zbliżają się do tego, co niewidzialne”. Pewien nauczyciel wspomina, że kiedy umawiał się z bohaterem tej książki na wycieczkę w góry, ten potrafił cel ich zwykłej wyprawy określić wzniosłymi słowami, które podnosiły rangę do wydarzenia religijnego. Błogosławiony powiedział:  „Rozumiem to pragnienie słońca, wspinaczki w górę, wyruszenia, aby spotkać Boga na szczycie”.

Wspominający opowiadają, że błogosławiony zawsze dawał pierwszeństwo Mszy świętej i modlitwie, niezależnie od tego, jak bardzo zmęczony przychodził z gór. Dawał też piękne świadectwo modlitwy różańcowej, którą odmawiał w drodze, jak i w schroniskach, zatrzymując się chętnie w górskich miejscach kultu. Kiedy wędrował konno, jego wierzchowiec przyzwyczajony był do zatrzymywania się przed kościołami i krzyżami, i skłaniania się przed nimi, tak był nauczony przez pobożnego jeźdźca.

Jego siostra podkreśla, że te górskie  wyprawy nie dominowały w życiu błogosławionego, ale stanowiły przerywnik w jego życiu wypełnionym dziełami miłosierdzia i cierpliwą pracą dla bliźnich. 

Wniosek z tej lektury wysuwam taki, że jesteśmy tak naprawdę stałe obserwowani przez otoczenie, które nawet, gdy nie mamy takiej świadomości, może budować swoją wiarę naszą postawą. Obszerny rozdział o tym, jak stykający się z błogosławionym zapamiętywali czyniony przez niego pięknie znak krzyża uświadomił mi, jak niestarannie nieraz to robię….

Maria Patynowska

Oprac. Luciana Frassati, Mój brat Pier Giorgio, Wydawnictwo „W drodze!”, Poznań  2016

Udostępnij