Ta książka miała być tylko reportażem, a stała się drogą do wiary dla autorki. Tak wielkie wrażenie zrobiła na niej odwaga i wiara mieszkańców Afryki!  Tytuł książki „Kalifat albo śmierć” to hasło, w imię którego morduje chrześcijan organizacja „Boko Haram”.  Słyszymy o niej czasem w telewizyjnych wiadomościach, ale dopiero ten reportaż uświadamia nam, z czym mamy do czynienia i zaczynamy rozumieć, jak wielkim darem Bożym jest, że mieszkamy w kraju, w którym można wyznawać wiarę w Jezusa i nie grozi za to śmierć. W Nigerii bycie chrześcijaninem to prawdziwe bohaterstwo, zupełnie jak za czasów pierwszych chrześcijan. O książce Marhjon van Dalen „Kalifat albo śmierć” – pisze Maria Patynowska.

Ten sprawnie napisany reportaż pokazuje nam realia prześladowań poprzez pokazanie historii kilkorga Nigeryjczyków. Najbardziej moją uwagę przykuła postać mężczyzny o imieniu Habila,  który pewnej nocy został zaatakowany we własnym domu , kiedy spokojnie odpoczywał ze swoją żoną i dzieckiem. Bojownicy Boko Haram kłamliwe podali się  za wojsko i pod tym pretekstem wtargnęli do jego domu. Byli zamaskowani i zdecydowani na zabicie każdego mężczyzny, który nie wyprze się Jezusa i nie zdecyduje na natychmiastowe przejście na islam. Habila był wierny Jezusowi, w związku z tym strzelono mu w twarz z bliskiej odległości. Bojownicy pozostawili go krwawiącego na podłodze, sądząc że na pewno nie żyje. On jednak jedynie stracił przytomność. To zadziwiające, że ten strzał nie był śmiertelny. Publikacja pozwala nam zapoznać się z dokumentacją lekarską i poznać opinie medyczne, a także ekspertów od broni, którzy stwierdzają, że tor pocisku był naprawdę zadziwiająco zakrzywiony, tak jakby jakaś nieznana siła pokierowała  kulą, rozgrywając jedynie kawałek policzka, a nie mózg.

Dla ocalałego mężczyzny jest oczywiste dlaczego przeżył! Uratował go Bóg, aby mógł dać świadectwo Bożej mocy i miłości.

Kolejne świadectwa: matki, która była świadkiem śmierci swego męża, czy człowieka przymuszonego do walki po stronie Boko Haram i zabijania ludzi, któremu jednak udało się wyzwolić i schronić w chrześcijańskim kościele. To są bardzo trudne historie związane z dramatycznym wyborami. Na fotografiach zamieszczonych w książce widzimy ludzi uśmiechniętych, ponieważ Jezus, który im błogosławi, daje im również wewnętrzny spokój. Dziennikarka zauważa: „Ci ludzie stracili nie tylko źródło utrzymania, lecz także mieszkanie i dobytek. Zdumiewa mnie radość Vivian i jej niewzruszone zaufanie do Boga po wszystkim co przeszła.  – Bóg  się o nas troszczy, w każdej sytuacji, jestem tego pewna – twierdzi. Doświadczyłam tego z całą mocą!”

Te świadectwa okazały się również potrzebne reporterce, a może zwłaszcza jej, osobie pochodzącej z Holandii, a zatem z kraju, w którym ludzie nie podchodzą zbyt serio do swojej wiary. Dziennikarka jest osobą wykształconą, która coś tam o chrześcijaństwie słyszała. Niemniej, takie stwierdzenia jakie wypowiadają napotykani w Nigerii ludzie, którzy  pomimo wielkiego cierpienia nie narzekają,  nie przeklinają, a co więcej, są głęboko przekonani o opiece Pana Boga, o Bożym prowadzeniu, słyszy po raz pierwszy. Ci ludzie to prawdziwi Boży Świadkowie, o których czytamy w Dziejach Apostolskich: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii i na całym świecie” (Dz 1,8).

Greckie słowo „męczennik” oznacza dosłownie „świadka”. Niemiec piszący wstęp do tej książki, choć żyje w spokojnym kraju, zastanawia się: „Co powiem, kiedy ktoś zapyta mnie o wyznawaną religię, a jasna odpowiedź będzie mi mogła tylko zaszkodzić?”

Maria Patynowska

Marhjon van Dalen, Kalifat albo śmierć, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2017

Udostępnij