Książka „Różaniec” abp Grzegorza Rysia nie jest publikacją jednowymiarową. Myślę, że jest to książka o relacji człowieka z Bogiem, o Twojej i mojej modlitwie – pisze Maria Patynowska.

Tytuł wskazuje, że odnajdziemy w książce rozważania różańcowe. Owszem, można tej książki używać do modlitwy. Jest ułożona w bardzo klasyczny sposób. Jej rozdziały podzielone są na cztery tajemnice, a każda z tajemnic na pięć dziesiątek różańca. Każda z dziesiątek poświęcona jest rozważaniu fragmentu Pisma Świętego. Jeżeli są to faktycznie rozważania różańcowe, to z pewnością wyróżnia je obszerność rozważań dodanych po tekście Ewangelii. Zatem, rozważający, jeżeli chciałby faktycznie wszystko dokładnie przemedytować, musiałby poświecić na to naprawdę sporo czasu i uwagi. Zachęcam jednak do takiego wysiłku!

Kiedy jednak zanurzymy się głębiej w tekst, zobaczymy, że jest on zbiorem autorskich komentarzy do fragmentów Ewangelii dotykających zagadnienia relacji człowieka z Bogiem. Zagadnienie z pewnością bardzo potrzebne tym, którzy modląc się wpadają w rutynę, a to, także modlącym się na Różańcu, często się zdarza. Samo czytanie tekstów ewangelicznych przy rozważaniu może nie uratować nas przed tą rutyną. Zwraca na to uwagę autor na samym początku: „To jeszcze mało: czytać Pismo Święte. Można czytać Pismo tak, jak się czyta gazetę. Istotne pytanie nie dotyczy tego, czy czytam, tylko czy czytam w poczuciu, że jest to żywe słowo. Czy przyjmuję je jako w tej chwili wypowiedziane do mnie? Dopiero kiedy tak słowo do mnie przychodzi, zaczyna się cała przygoda wiary.”

Książkę odczytuję jako zaproszenie do tej „przygody wiary”. Przygodę wiary rozpoczynamy w pierwszych dziesiątkach Różańca, razem z Maryją, kiedy to wydarzenie Zwiastowania nie mieści nam się w głowie „Słowo mówi, że Dziewica pocznie Syna. Wierzycie w to? Przecież takie rzeczy się nie zdarzają! Jest taka rzeczywistość w słowie Bożym, że kiedy przed nim stajemy, to mamy poczucie: to jest niemożliwe!”. Biskup wyjaśnia: „Gdy słowo, które słyszymy, wzbudza w nas tylko tę reakcję – „Niemożliwe” – to jest pora na przejście do następnego momentu w tej historii, i on jest najważniejszy.” Co zatem jest najważniejsze? „Najważniejsze słowo w wierze to jest obietnica. To jest klucz do wiary.” Maryja otwiera się na tę obietnicę „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa.” To nie jest tekst osoby aktywnie wszystko biorącej w swoje ręce. To nie jest modlitwa: „OK, bierzemy się do roboty”, ona się nie bierze do żadnej roboty! Ona mówi: niech mi się stanie. Mówi: zrób to. Obiecujesz? To zrób, jestem otwarta. Człowiek podejmuje decyzję – i dzieje się coś niesamowitego. Ale jak nie powiesz Bogu: chcę, nie wydarzy się.”

Kiedy czytamy tę książkę wielokrotnie natrafiamy na słowo „pokusa”. Nie mogę się oprzeć wrażaniu, że niejednokrotnie biskup mówi sam o sobie, opisując swoją sytuację duchową. „To niesamowita pokusa, myśleć o sobie, że jesteś konieczny, że bez Ciebie Kościół nie będzie istniał. Wszyscy powinni widzieć tę konieczność twojego bycia tu i teraz i twojej posługi tu i teraz”. To nasze przekonanie o własnej konieczności i rzekomej umiejętności wyznaczania sobie samemu celów działania jest niekiedy przeszkodą do działania Ducha Świętego, który ma ochotę działać w nas i przez nas, o ile nie będziemy mu stawiać barier własnego „ja”.

Najważniejszą zaś rolą tej książki jest przypomnienie o modlitwie różańcowej tym, którzy przywykli o niej myśleć niezbyt pochlebnie i uważać ją za coś „dla prostaczków”. Książka ta przypomina, że wszyscy potrzebujemy prostoty.

Maria Patynowska

Abp Grzegorz Ryś, Różaniec. Wydawnictwo Znak, Kraków 2018

Udostępnij