Pauline Jaricot jest przykładem osoby, która pozostawiła po sobie wielkie dzieło, jednocześnie sama pozostając w cieniu. Dobrze, że Wydawnictwo Sióstr Loretanek wydając kolejne publikacje uzupełnia lukę wydawniczą, która nie pozwalała polskiemu czytelnikowi zapoznać się z duchowością założycielki Żywego Różańca. Pisma Pauline Jaricot niezmiernie mnie poruszyły i wprawiły w podziw dla głębi jej życia mistycznego oraz teologicznej wiedzy. Uważam, że czym prędzej powinna zostać zaliczona w poczet świętych Kościoła Katolickiego! – pisze Maria Patynowska.

Paulina Jaricot podkreśla, że różaniec jest modlitwą objawioną św. Dominikowi i nie ona jest jej twórczynią. Jej zasługa polega na pomocy w zorganizowaniu społecznej formy odmawiania różańca, przystępnej dla każdego, niezależnie od wykształcenia czy czasu jaki dana osoba może poświęcić modlitwie. Dzięki temu, że Żywy Różaniec zanurzony jest w społeczeństwie, nie dotyczy jedynie religii, ale również dzieł miłosierdzia. Ludzie, którzy gromadzą się na zebraniach różańcowych w celu przydzielania modlitw, interesują się nie tylko sobą nawzajem, ale również sąsiadami, którzy znaleźli się w potrzebie.

W prezentowanych pismach obecna jest nie tylko Paulina, ale również cała rzesza osób z nią współpracujących: przyjaciół, zelatorów, ofiarodawców, księży, zakonników, do których kierowała swoje pełne miłości i entuzjazmu listy. Ich lektura jest nośnikiem wielkiego zapału do modlitwy różańcowej, który udziela się również czytelnikowi. 

Centralną część książki stanowią „Listy okólne Żywego Różańca”, które Paulina Jaricot rozsyłała do grup modlitewnych. Trzeba przyznać, że wykazała się niezwykłymi zdolnościami organizacyjnymi, tworząc całą hierarchię osób odpowiedzialnych za tę modlitwę. Ten system, który przypomina ogród, w niemal niezmienionej formie trwa do dzisiaj. Paulina mówi o osobach, które są jak płatki kwiatów, płatki tworzą róże różańcowe, a róże układają się w krzewy. Tymi krzewami obsadzony jest ogród Kościoła, który swoją urodą przyciągać ma Boże Łaski! Róże te, niczym prawdziwe, wydają owoce w postaci nawrócenia. „Czy z krzaka jeżyny zbierzemy winogrona, czy oset rodzi figi? Och, oczywiście, że nie, mówił Zbawiciel. Złe drzewo nie może wydać dobrych owoców, ani dobre drzewo złych. Każde drzewo odradza się jednak w owocach, w których płynie jego sok. Zgodnie z tą zasadą ocenimy nabożeństwo różańca Świętego, mając pewność, że się nie pomylimy, kiedy przewodzi nam sama Mądrość i Prawda”.

Paulina w listach okólnych nadmienia o różnych sprawach, które wzmacniają duchowość różańcową. Przypomina o historycznych bitwach, które zakończyły się zwycięstwem dzięki modlitwie różańcowej, rozpoczynając od bitwy pod Lepanto. Czytamy o świętych, którzy szczególnie ukochali różaniec, o władcach i o innych znanych osobach, które wpłynęły na bieg historii. W tym miejscu warto podkreślić obecność wątków z dziejów naszego kraju: ”Zygmunt, król Polski, swoją gorliwość w odmawianiu różańca odnosił do wielkiego mnóstwa łask, które, jak twierdził, otrzymał od Boga; Święty Kazimierz, książę tego samego królestwa, każdego dnia przy odmawianiu różańca wylewał obfite łzy. Pewien ojciec z Towarzystwa Jezusowego pisał do generała swojego zakonu: ‘Różaniec i medalik, które wielebny Ojciec podarował Jej Królewskiej Mości, Królowej Polski, stały się jej tak miłe, że trudno to wytłumaczyć. We dnie i w nocy nosi ona medalik na szyi, a różaniec przy pasku’”. Warto zaznaczyć, że pisma te pochodzą z 1846 roku, kiedy Polski nie było na mapie Europy, ale Paulina w sensie duchowym nie ma wątpliwości, że o tym „Królestwie” trzeba wspomnieć!

Posługując się konkretnym przykładami, z wielką głębią i kompetencją opisuje historię powstania Różańca. Tworzy prawdziwe kompendium wiedzy tej modlitwie oraz rozprawia się z rożnymi mitami, które wokół niej narosły i które, jak widać, od czasów Pauliny nie zmieniły się ani trochę. Zapewne każdy z nas słyszał zarzut, jakoby różaniec był modlitwą bezmyślną, przeznaczoną dla prostych ludzi. Paulina objaśnia zalety tej prostoty i jej zamierzony cel „przeciwko pysze umysłu”: „Jeśli mowa o pysze umysłu, pamiętajmy, co o Różańcu sądzą ludzie światowi. Spychają tę praktykę do poziomu ludzi prostych i niewykształconych. Jak mówią, to dobre dla głupców, którzy nie umieją ani czytać, ani myśleć … albo też dla kobiet, których umysł jest jakoby niezdolny do wzlotów”. Zdaniem Pauliny umysł musi ustąpić miejsce pokorze (pamiętajmy, że mistyczka żyła w czasach po rewolucji francuskiej, promujących kult rozumu!). „Przyjmijcie w duchu wiary, lub pomagajcie przyjąć tę modlitwę prawdziwie wzniosłą dla ludzi mających ducha Jezusa Chrystusa, a pierwszy, główny występek epoki zostanie zaatakowany u samych korzeni. Pokora zaczyna zajmować swoje miejsce, a wraz z nią prawdziwa mądrość”. „Zatrzymanie umysłu” na powtarzaniu prostych modlitw, było dla Pauliny czyś zupełnie właściwym: „dominująca wada w obecnym pokoleniu to płochość niestałego umysłu, którego nie zatrzymuje nic, nawet najciekawsze przedmioty. (…) Nieustanne bycie w ruchu jest dla niego najmilszą przyjemnością. Przyznaję, wielkie to zło, być może największe ze wszystkich rodzajów zła”.

Pomimo upływu wieków pisma Pauliny Jaricot nie straciły na swojej aktualności, dlatego polecam ich lekturę w celu pogłębienia własnej wiary i duchowości.

Maria Patynowska

Pauline Jaricot, Żywy Różaniec, Prawdziwie Boska harfa, tł. Agnieszka Kuryś, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2018.

Udostępnij