Nauka Kościoła Katolickiego jest głęboko oparta na Biblii i dla większości z nas jest to prawda niepodważalna. Warto przeczytać książkę Sonji Corbitt, aby utwierdzić się w tym przekonaniu, a zarazem jeszcze pełniej zrozumieć korzenie naszej wiary i nauczyć się jej bronić. O książce Sonji Corbitt „Pełnia. Odkrywanie biblijnych podstaw wiary katolickiej” – pisze Maria Patynowska

Autorka przeszła bardzo ciekawą drogę życiową. Pan Bóg pozwolił jej odnaleźć prawdę w Kościele Katolickim, chociaż urodziła się w rodzinie baptystów. Obecnie jest popularną katolicką mówczynią, autorką książek i programów telewizyjnych o wierze, a także o przełamywaniu życiowych barier. Jest członkiem trzeciego zakonu karmelitańskiego. Odbywa liczne konferencje w różnych zakątkach świata. Gościła również w naszym kraju. Do tej pory w Polsce ukazały się jej następujące książki: „Uwolniona”, „Nieustraszona” oraz „Boży płomień”.

Postanowiła napisać tę książkę, ponieważ podczas rozmów z ludźmi często dochodziło do niej, że: „wielu katolików czuje się zdezorientowanych i zagubionych w konfrontacji ze szczerymi pytaniami ze strony protestantów lub tych, którzy porzucili katolicyzm, a którzy porównują wiarę katolicką z Biblią”. Sonja dobrze zna ich sposób myślenia, ponieważ, jako była protestantka, została nauczona jak dyskutować z katolickimi tezami teologicznymi przy pomocy Biblii. „Zanim zostałam katoliczką, moją misją było ‘odrywanie’ katolików od Kościoła, i byłam w tym naprawdę dobra”.

Musiała przejść przez etap nawrócenia i oczyszczenia, aby dostrzec, że w istocie wiara katolicka jest głęboko biblijna. Niestety wielu katolików tego nie zauważa a dodatkowo brakuje im odpowiednich argumentów. „Z powodu tych trudności wielu katolików ma poczucie, że nie są zdolni do uzasadnienia wiary katolickiej i jej praktyk za pomocą Biblii, podczas gdy chrześcijanie innych wyznań potrafią z pozorną łatwością krytykować katolickie nauczanie, używając tej samej księgi. Wydaje się, że katolicy i niekatolicy, posługując się tą samą Biblią, mówią dwoma zupełnie innymi językami. W rezultacie katolicki głos pozostaje bez echa, a wobec tak stanowczego odrzucenia katolicy czują się pokonani, a nawet kwestionują prawdziwość swojej wiary. Wielu odchodzi całkowicie”. Odejściom tym można by było zapobiec, gdyby tylko ludzie posiadali odpowiednią wiedzę.

Sonja Corbitt jest apologetką, czyli osobą broniącą wiary. W historii Kościoła Pan Bóg wielokrotnie powoływał do swojej służby apologetów, którzy wcześniej popadli w herezje. Tak było na przykład ze świętym Augustynem z Hippony, który przez długie lata obracał się wśród manichejczyków, co później wykorzystał w swoich pismach. Dyskutując z ich tezami i pobudzając do dyskusji, przysłużył się Kościołowi w formułowaniu teologicznych dogmatów. Na podobnej zasadzie próbuje działać Sonja Corbitt, pragnąc wpłynąć na ludzi, którzy tkwią w podobnych co ona kiedyś błędach. Jej książka nie jest oczywiście katechizmem uzasadniającym wszelkie prawdy wiary w sposób niepodważalny.

Wydaje mi się, że nie bez powodu Sonja wspomina o swojej trudnej relacji z ojcem, który był osobą bardzo apodyktyczną, wszystko kontrolującą i wzbudzającą lęk. Przez to poczucie zagrożenia w dzieciństwie, które bardzo zraniło jej psychikę, dziewczyna boryka się z pewnymi zaburzeniami przyjmowania autorytetów. We wczesnej młodości często wpadała w gniew, nie przyjmowała niczyich rad, starała się ciągle wyzwolić z obowiązków, które trudno jej było przyjmować z radością.

W swej książce wysuwa pewną ważną hipotezę, a mianowicie, że problem z odrzucaniem katolicyzmu ma swoje źródło w niechęci do wszelkich autorytetów. „Mogę tak powiedzieć, ponieważ wszystkie duchowe lekcje, jakich udzielał mi Bóg, czym podzielę się bardziej szczegółowo później, dotyczyły kwestii autorytetu, który był główną przesłanką, jaka pchnęła mnie do Kościoła katolickiego”. Zaburzone relacje z autorytetami są problemem nie tylko Sonji, ale również ogromnej rzeszy ludzi: „Podczas moich własnych wysiłków ewangelizacyjnych na południu Stanów Zjednoczonych przekonałam się, że nic tak nie irytuje fundamentalistycznych chrześcijan jak kapłaństwo. W osobie księdza zazwyczaj po raz pierwszy bezpośrednio stykamy się z hierarchią kościelną, a spójrzmy prawdzie w oczy – władza zwyczajnie doprowadza nas do wściekłości, kiedy nie dostosowuje się do tego, co myślimy lub czego chcemy”.

Według mnie próba wyjaśnienia mechanizmów buntu przeciwko autorytetom jest bardzo ważna również dla nas Polaków, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy obserwujemy w naszym kraju wzrost laicyzacji.

Autorka wiele uwagi poświęca zagadnieniu kapłaństwa w Starym Testamencie, dokonując głębokiej biblijnej analizy kultu związanego z Arką Przymierza i Świątynią Jerozolimską. Słusznie zauważa, że w związku z pojawieniem się Jezusa, kapłaństwo nie zostało przekreślone, lecz zyskało nowy wymiar: „System ofiarny zostaje przemieniony w Nim, Najwyższym Kapłanie i Ofierze, oraz w nas jako Jego mistycznym Ciele, które we wszystkim Go naśladuje. Podobnie jak On, my także składamy Bogu siebie jako żywą ofiarę poprzez zalecone formy oddawania Mu czci. To, i tylko to, jest prawdziwym wyrazem „służby Bożej” (Rz 12,1)”.

Była baptystka, obecnie bardzo wierna tradycji, w swoich książkach chętnie powołuje się na Tomasza à Kempis,  kardynała Saraha, kardynała Newmana, Benedykta XVI. 

Najbardziej odkrywcze i pisane z dużą świeżością spojrzenia są jej uwagi dotyczące kultu maryjnego. Autorka bezpośrednio od opisu „Namiotu Spotkania”, niczym średniowieczni teologowie, przechodzi do symboliki Maryi. „Podczas zwiastowania Maryja Dziewica słyszy, że moc Ducha Świętego ‘zstąpi’ na nią i ‘osłoni; ją (Łk 1,35). Niemal przechodzą mnie ciarki. W Septuagincie, greckiej wersji Starego Testamentu, słowa te brzmią tak samo jak w Księdze Wyjścia 40,34–35: Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek. I nie mógł Mojżesz wejść do Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek” – kontynuuje. „Najświętsza Maryja Panna, nazywana przez ojców Kościoła arką Nowego Przymierza, posiadała cechy charakteryzujące Arkę Świadectwa, znajdującą się w Przybytku. Umiejscowiona w skrytości Miejsca Najświętszego, wewnętrznej komnacie Przybytku, nie mogła być dotykana przez żadnego człowieka pod karą śmierci. Nawet arcykapłan miał całkowity zakaz zbliżania się do niej, poza corocznym Dniem Przebłagania. Obecność Pana spoczęła zatem w wyjątkowy sposób na czystości Maryi, tak jak wcześniej spoczęła na nietykalnej Arce. To Maryja została jako pierwsza namaszczona ofiarną Krwią Jej jedynego syna, Baranka zabitego od założenia świata”.

Warto przeczytać te książkę chociażby dla tych pięknych słów poświęconych Maryi, lecz przede wszystkim warto nauczyć się od Sonji jak z pasją bronić swojej wiary.

Maria Patynowska

Sonja Corbitt, Pełnia. Odkrywanie biblijnych podstaw wiary katolickiej, Wydawnictwo Zacheusz, Cieszyn 2019.

Udostępnij