Książka „Depresja. Próba duchowa?” jest zaproszeniem do spojrzenia na depresję, nie tyle jako na chorobę, ale bardziej jako na bolesną drogę, czy też na próbę duchową, dzięki której możemy stanąć w prawdzie o sobie i Bogu. „Autentyczne chrześcijańskie życie duchowe nie może być pozbawione okresów kryzysowych.” Ważne jednak, abyśmy znaleźli na naszej drodze doświadczoną osobę, która pomoże nam zrozumieć, z czym się zmagamy i jak wzrastać w Bogu pomimo otaczających nas ciemności – pisze Artur Żak.

Jak podkreśla ojciec Jerzy Skawroń OCarm, celem kryzysu duchowego jest uwolnienie od przeszkód, które stoją na drodze do zjednoczenia z Chrystusem. Dlatego objawy związane z zaniepokojeniem, poczuciem winy i wstydu, świadomością grzechów czy wreszcie zmęczenie i wyczerpanie nerwowe, a nawet załamanie, stany lękowe i depresyjne mogą mieć również pozytywny wymiar. Wielu świętych musiało się z nimi mierzyć, aby wymienić chociażby św. Alberta Chmielowskiego czy św. Matkę Teresę z Kalkuty. Ojciec Jerzy Skawroń pisze: „Cierpienia te prowadzą do subtelnego poznania siebie, odkrywania i uświadamiania sobie miłosierdzia Bożego, otwarcia się na innych, zdolności do poświęcenia i heroizmu, „wyłamania się” z przeciętności do „przyśpieszonego” rozwoju. Osoby, które rozumieją kryzys jako własne uświęcenie, dojrzewają. A ci, którzy trwają w sztywnych gorsetach przyzwyczajeń, pojęć i „starych bukłaków”, mają małe szanse napełnienia „nowym winem” (Mt 9,17)”.

Oczywiście, nie jest łatwo dostrzec we własnym kryzysie nawet przebłysków nadziei. Mrok, który otacza człowieka wydaje się na tyle wszechmocny, że niknie w nim jakakolwiek światło. Wygasa chęć życia. Zwykłe codzienne czynności, jak pościelenie łóżka, czy umycie zębów są ponad siły chorego. Gdy „ból życia” pogłębia się, a konkretna i skuteczna pomoc znikąd nie nadchodzi, wówczas jedynym rozwiązaniem wydaje się być samobójstwo. W Polsce na depresję cierpi ponad półtora miliona ludzi. Na świecie blisko pół miliarda. W naszym kraju co roku blisko sześć tysięcy ludzi, a na świecie pół miliona odbiera sobie życie. Dlaczego tak się dzieje? Czy przypadkiem u źródeł problemu nie leży niewłaściwa hierarchia wartości? Poprzez błędne wybory życie staje się coraz bardziej nieuporządkowane, a co za tym idzie, zanika jego cel i sens. Autorzy podkreślają, że „Człowiek, który otacza się chaosem, nie potrafi odnaleźć prawdziwego sensu życia.” Co więcej, człowiek, który nie szuka prawdy, który dopuszcza, aby inni decydowali o jego życiu i wyborach, który pozwala, aby zawładnął nim chaos codzienności, powoli stacza się w ciemność . Ojciec Jerzy Skawroń pisze: „W błędnej hierarchii wartości mają swoje źródło: kryzys tożsamości, zagubienie sensu życia, nerwice. Rozum źle rozpoznał cel życia, wszedł w ślepą uliczkę, sytuację bez wyjścia.”  

Przez wiele lat, a nawet dziesiątków lat, człowiek może się wspinać mozolnie po drobinie na, wydawałoby się, wymarzony dach domu swoich marzeń. Pewnego dnia odkrywa, że zarówno drabina jak i budynek, do którego była przystawiona, nie są jego. Żył nie swoim życiem, nie swoimi wartościami i realizował nie swoje marzenia. Przez długie lata oszukiwał się, że wszystko jest w porządku, że jest szczęśliwy, ale pewnego dnia szczeble drabiny zaczynają się pod nim łamać, a budynek zaczyna pękać i zapadać się. Ma rację Anna Wasiukiewicz, autorka wstępu do książki, kiedy podkreśla, że: „Celem życia człowieka i jego przeznaczeniem jest pełnienie woli Bożej. Złe odczytanie własnej „instrukcji obsługi” powoduje narażenie się na dezintegrację, na błędne postrzeganie siebie i całej rzeczywistości. Odrzucenie prawa Bożego w swoim życiu wiąże się zawsze z utratą poczucia bezpieczeństwa, a co za tym idzie – cierpieniem duchowym.” 

Co prawda, nikt kto nie doświadczył depresji, nie będzie w stanie jej zrozumieć, ale pewne elementy dają się jednoznacznie zidentyfikować: „Depresji towarzyszą stany lękowe i przejmujący smutek. Życie przestaje być źródłem jakiejkolwiek przyjemności i satysfakcji, i – co gorsza – brakuje nadziei na poprawę tego stanu.” W większości przypadków chorzy zostawieni są sami sobie, albo też szprycowani są lekami o działaniu antydepresyjnym, które bardziej maskują objawy niż leczą istotę problemu. Powoduje to pogłębienie choroby. Zwróćmy też uwagę, że: „Dziś przewodnictwo duchowe jest już w odwrocie. Brakuje kierowników duchowych dobrze przygotowanych do takiej posługi i do rozeznawania trudności penitentów. Wielu ludzi chodzi do psychoterapeutów, bo nie widzi innej możliwości zmierzenia się ze swoim problemem. Niestety, z takiej pomocy można nie odnieść pożytku właśnie ze względu na błędne rozpoznanie przyczyn złego samopoczucia.”

W powyższym zdaniu kryją się dwa poważne zagrożenia. Jednym jest brak odpowiednich przewodników duchowych, którzy byliby w stanie pomóc ludziom chorym odnaleźć na nowo sens życia, tym samym umożliwiając przejście przez trudny czas. Drugim jest krytyka psychoterapii. Wiele stron książki podważa psychoterapię i jest to moim zdaniem niewłaściwe postawienie akcentów. Psychoterapia jest lepszym rozwiązaniem niż pozostawienie ludzi samym sobie. Większość z nich jest bezradnych wobec depresji i bez pomocy specjalistów będzie coraz bardziej pogrążało się w chorobie.

Depresja jest wołaniem do całego Kościoła o większą troskę o ludzi cierpiących psychicznie. Jest wołaniem o mądrość w towarzyszeniu ludziom uginającym się pod jej ciężarem. Depresja może być zaczynem prawdziwego nawrócenia i zbudowania prawdziwej relacji z Bogiem, jeśli jednak zostawimy cierpiących samych sobie, jeśli przejdziemy wobec nich obojętnie, bezsens i ból codzienności może zakończyć się ich samobójstwem.

Artur Żak

Depresja. Próba duchowa? Wydawnictwo MONUMEN, Poznań 2019.

Udostępnij