Zgodnie z ideałem epoki marzenie młodego Franciszka Bernardone podobne było do marzeń większości chłopców w jego wieku. A kiedy już się spełniło i z dumą przywdział rycerską zbroję, rychło okazało się, że wojaczka nie jest dla niego. „Przyszła świadomość tego, że wojna i przemoc kpią z Ewangelii Jezusa i że uczestnicząc w bitwie, niczego nie sposób udowodnić” (s. 243). Zrozumiał, że naginanie woli Bożej do swojego marzenia o wielkości  do niczego dobrego doprowadzić nie może. O książce Murray Bodo OFM, „Franciszek z Asyżu. Podróż i Marzenie” – pisze Joanna Skrzypnik.

I wtedy wydarzyło się coś, do czego tak naprawdę dojrzewał już od dawna. Stojąc na wzgórzu Subasio dumnie rozpościerającym się ponad jego rodzinnym miastem, poczuł jakąś nieuchwytną, rozdzierającą tęsknotę. Pojawiło się Marzenie! To prawdziwe, odważne i choć dla świata szalone, to bez wątpienia święte! Od tej pory Franciszek był już pewien, że uczyni wszystko, aby się ziściło, choćby nawet przyszło mu płynąć pod prąd i przeciwstawić się całemu światu. I o tym właśnie, o duchowej i fizycznej podróży św. Franciszka ku nieprzeciętnym Marzeniu opowiada książka Murraya Bodo „Franciszek z Asyżu. Podróż i Marzenie”.

Potrzeba niezłomnej siły, aby iść za głosem własnego serca, podczas gdy wszyscy dookoła mówią coś zupełnie innego. Pod pewnymi względami ludzie za czasów św. Franciszka wcale aż tak bardzo się od nas nie różnili. Ich marzenia też najczęściej oscylowały wokół spraw materialnych i nierzadko żądza dobrobytu czy sławy pochłaniała ich wszystkie energie.

Książka, którą Państwu prezentuję nie jest typową biografią Franciszka, podającą chronologicznie fakty z życia, lecz jest raczej subtelną powieścią opartą na jego historii. Różni się w dość istotny sposób od niezliczonych publikacji na jego temat powstałych na przestrzeni wieków, gdyż dotyka bardzo intymnej sfery życia: duchowych przeżyć, marzeń, obcowania z sacrum.

Wgłębiając się w jej treść, nie można oprzeć się wrażeniu, że autorem jest sam Święty. Zapewne to dlatego bije od niej moc, którą autor – franciszkanin i  zdobywca wielu nagród za książki o duchowości franciszkańskiej – wyjaśnił już we wstępie: „Gdy przelewałem te słowa na papier, czułem, że tak naprawdę pisze je ktoś inny. Doświadczyłem czegoś, co niektórzy poeci określają jako natchnienie muzy. Wierzę, że sam św. Franciszek stał się moją muzą – że to on pomógł mi nadać świeżość tym słowom, tej wizji” (s. 6). Coś w tym jest, bo do tej pory żadna z licznych książek o świętym Franciszku, które przeczytałam, nie pozostawiła we mnie tylu kolorowych obrazów, tylu przeżyć i przemyśleń. A przede wszystkim żadna nie skłoniła do zrewidowania moich własnych marzeń.

Minęło już czterdzieści lat od pierwszego wydania książki, a ona fascynuje niezmiennie. Nie bez przyczyny przez dziesięciolecia była inspiracją dla innych autorów piszących o Franciszku – jednym z najbardziej ukochanych świętych wszechczasów. I co najważniejsze, wielu pod jej przewodnictwem wyruszyło w podróż z Jezusem.

Przy okazji dodam, że warto z uwagą wczytać się przedmowę oraz zamykający książkę wywiad z Murrayem Bodo, w którym w obszerny i szczegółowy sposób wtajemnicza czytelnika w historię jej powstania oraz odpowiada na szeroką gamę pytań dotyczących jej treści. Gdybym mógł  porozmawiać ze św. Franciszkiem – pisze autor – zapytałbym go „w jaki sposób moglibyśmy stać się prawdziwie ubogimi i pokornymi sługami Chrystusa w społeczeństwie i czasie tak innym niż jego własne” (s. 266).

W podróży swojego życia, gdziekolwiek Franciszek przebywał, pragnął odnaleźć Boga. I rzeczywiście, nadszedł taki czas, że zaczął dostrzegać go wszędzie. Fascynujące przedstawienie procesu dojrzewania niezwykłego franciszkowego Marzenia oraz poszczególnych etapów jego niełatwej duchowej i fizycznej Podróży, przenosi czytelnika w realia średniowiecznego Asyżu. W ich tle rozgrywa się radykalna odmiana losu młodego Franciszka, jego nowe narodziny dla. Opisy życia według specyficznych standardów Pani Biedy są na tyle realistyczne, że wrażliwy czytelnik wtapia się w nie i współprzeżywa. Deskrypcje zimnych i bezsennych nocy, które Święty spędzał w górskiej jaskini na łożu z kamienia i kawałkiem pnia pod głową przerażają współczesnego, przyzwyczajonego do wygód czytelnika. A przecież Franciszek wcale nie kochał cierpienia, on tylko pragnął we wszystkim upodobnić się do Jezusa. Tylko wtedy jego duszę ogarniał niepojęty wewnętrzny pokój i poczucie bezpieczeństwa.

Oczywiście Biedaczyna z Asyżu też miewał trudniejsze chwile, kiedy Marzenie nieco przygasało i ogarniało go niechciane uczucie melancholii. Nie jest łatwo w imię Pana wyzbyć się dosłownie wszystkiego, a jednocześnie pałać miłością do każdego, niezależnie od rasy, wyznania i sytuacji życiowej. Wiele trosk przysparzali mu współbracia. Martwił się: „Czy wytrwają w Podróży karmieni jedynie Panem”? (s. 178) Czy ideał Ewangelii ubóstwa będzie im zawsze oświetlał drogę? W takich chwilach powracał do swojej małej pustelni a właściwie zwykłej jaskini na górze Subasio, na której wszystko się zaczęło i żarliwie modlił się słowami: „Panie, daj każdemu z nas górę jako ratunek przed doliną” (s. 181).

Pomimo piętrzących się przeciwności, lęków i problemów udało mu się utrzymać Marzenie przy życiu. Zwyciężył! Zapewne nigdy by tak się nie stało gdyby nie Jezus, który stale szeptał mu do ucha: „Franciszku, mały bracie, nigdy nie wątp w moją miłość. Nigdy cię nie opuszczę” (s. 202).

Książkę polecam każdemu, kto pragnie odbyć wielką Podróż, by odnaleźć w życiu to, co najważniejsze. Ona nie tylko przedstawia losy człowieka, który chciał zostać rycerzem a został świętym, ale przede wszystkim pozwala go lepiej zrozumieć a nawet identyfikować się z nim.

Joanna Skrzypnik

Murray Bodo OFM, „Franciszek z Asyżu. Podróż i Marzenie”, tł.: Laura Bigaj, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2019.

Udostępnij