Żyjemy w świecie, który coraz drapieżniej deprecjonuje wartości, na których do niedawna się opierał. Nawet przez wieki niepodważalna wartość macierzyństwa od jakiegoś czasu bywa przez niektóre środowiska silnie kontestowana. Zarówno Bóg jak i bliźni spychani są gdzieś na odległe krańce ludzkich hierarchii ważności a pokora, która kiedyś postrzegana była jako cnota, obecnie uważana jest jako oznaka słabości i niezaradności. Biorąc to wszystko pod uwagę, my ludzie współcześni jesteśmy świadkami pewnej sprzeczności: W ostatnich dziesięcioleciach odnotowuje się znaczny wzrost pobożności maryjnej, a przecież powszechnie wiadomo, że najwyższą godnością Maryi było właśnie macierzyństwo, a jedną z najważniejszych cech osobowych – pokora. O książce Gabriela Amorth „Maryja. Droga do uwolnienia” – pisze Joanna Skrzypnik.

Przedstawiam Państwu książkę Gabriele’a Amortha, która do polskiego Czytelnika trafiła pod tytułem „Maryja. Droga do uwolnienia”. Jej tytuł oryginalny w wolnym (moim) tłumaczeniu brzmi: „Maryja – ta, która powiedziała Bogu „tak” (wł. „Maria. Un sì a Dio”). Muszę przyznać, że on bardziej do mnie przemawia, gdyż zawiera w sobie sedno przewodniej myśli autora: „Publikacja ta chce ukazać znaczenie tego „tak” w aktualizacji zbawienia, uwydatnić potężne wezwanie, byśmy i my, nie bacząc na cenę, pełnili wolę Bożą” (s. 7).

Zmarły w 2016 roku ojciec Gabriele Amorth był głównym egzorcystą Watykanu i jednocześnie chyba najbardziej znanym egzorcystą na świecie. Powszechną sławę zyskał dzięki swojej bestsellerowej książce „Wyznania egzorcysty”, którą swojego czasu w przekładach na dwanaście języków czytały miliony ludzi we wszystkich zakątkach świata. Ale prezentowana książka nie jest o egzorcyzmach, lecz wyłącznie o Matce Bożej i o szczególnym do Niej nabożeństwie, którego autor też był wielkim orędownikiem.

Jej cele są jasno zdefiniowane już we wstępie. Najważniejszym jest ukazanie czytelnikowi postaci Maryi wyłaniającej się z Pisma Świętego i z badań nad zwyczajami epoki, w której żyła. Liczne odniesienia do Biblii, adhortacji apostolskich czy innych dokumentów wydanych na przestrzeni wieków przez Kościół, czynią publikację bardzo wiarygodną i skrupulatnie przemyślaną. Kolejnym celem, a zarazem bardzo ciekawym przedsięwzięciem autora jest próba odtworzenia cech osobowości Maryi. To wszystko razem wzięte kreuje obraz prawdziwej, żyjącej ponad dwa tysiące lat temu kobiety, z jednej strony podobnej do innych, z drugiej – jedynej i wyjątkowej. Autor wybrał przejrzystą metodę chronologicznego zapisu dziejów Maryi od narodzin aż po Wniebowzięcie.

Dziewczynka, która miała odegrać tak niebotyczną rolę w historii zbawienia i wpłynąć na losy całego świata urodziła się około 20 roku przed Chrystusem w mieście Nazaret. Rodzice dali jej bardzo popularne w tamtych czasach imię – Maryja. Jak wyglądało jej dzieciństwo możemy jedynie domniemywać opierając się na tekstach apokryficznych, gdyż Ewangelie kanoniczne nie przekazują wiedzy na ten temat.

Szczytem marzeń dla ówczesnych kobiet było wyjście za mąż i posiadanie wielu synów. Ona zaś od najmłodszych lat pragnęła całkowicie należeć do Boga. Można powiedzieć, że całe jej życie było nieustannym aktem zawierzenia. Mniej więcej w 7 roku przed Chrystusem miało miejsce najważniejsze wydarzenie w Jej życiu, a jednocześnie najważniejsze dla całego rodzaju ludzkiego: Zwiastowanie. Kilka miesięcy później urodziła Syna Bożego i z całą mocą została włączona w dzieło zbawienia. I to właśnie była Jej największa godność: bycie Matką Boga!

„Z Bożego zrządzenia rola Maryi w dziele Chrystusa na ziemi była nieodzowna: tak było w Nazarecie, w Betlejem, w Kanie, na Kalwarii i w Wieczerniku. Odpowiada to stałej metodzie Boga, który – choć mógłby czynić wszystko sam – włącza ludzi do współpracy ze sobą. Zadanie Maryi nie kończy się wraz ze śmiercią, gdyż dzieło odkupienia trwa nadal, choć w innej formie” (s. 140).

Lecz nie zapominajmy, że Maryja nigdy nie przestała być człowiekiem. Jej wiara też wielokrotnie bywała wystawiana na próbę, bo gdy Bóg włącza człowieka w swój plan zbawienia, zawsze oczekuje od niego całkowitego wyrzeczenia się własnych ludzkich planów.  Autor przestrzega, żeby nie traktować Maryi jako osoby pozbawionej człowieczeństwa, gdyż niesie to za sobą poważne ryzyko postrzegania jej jako abstrakcyjnej świętości lub jako postaci pozbawionej osobowości.

Stąd zapewne, chcąc namalować mocno wyrazisty obraz Matki Bożej, poświęca dużo uwagi na określenie najważniejszych rysów jej osobowości: „Ewangelia opisuje ją nam jako osobę pokorną i ubogą, o bogatym życiu wewnętrznym, w którym zrozumienie dojrzewa w cierpieniu; jako kobietę przyjmującą wolę Bożą bez stawiania warunków i pytania o wyjaśnienia czy gwarancje. W relacji ewangelicznej Maryja jawi się jako ktoś, kto nieustannie rezygnuje ze swoich osobistych planów i oczekiwań, by móc dostosować się do Bożych zamysłów” (s. 6). Zawsze pokorna, zawsze cierpliwa i zawsze milcząca…

Ojciec Gabriele dochodzi do wniosku, że teologia dość późno pojęła rolę Maryi w planie zbawienia i na pewno pozostaje w tym względzie jeszcze wiele do zrobienia. My, wszyscy wierni, powinniśmy dążyć do lepszego poznania Bogurodzicy, co niewątpliwie przyczyni się do pogłębienia nabożeństwa do Niej. Pozwolę sobie zauważyć, że w tym względzie dużo się dzieje, o czym świadczą na przykład liczne publikacje maryjne, wydane w ostatnich latach w różnych częściach świata.

Na końcu każdego rozdziału autor podaje sugestie stosownych czytań biblijnych powiązanych tematycznie z poruszanym tematem, które, jak sam pisze, można wykorzystać w codziennej celebracji Eucharystii i Słowa Bożego.

Końcowe rozdziały książki podejmują ważny temat rozwijających się, zwłaszcza w ostatnich dziesięcioleciach, różnych form maryjnej pobożności, a przede wszystkim nabożeństwa poświęcenia się jej Niepokalanemu Sercu czy też coraz większego znaczenia modlitwy różańcowej. Niektórzy dopatrują się w tym fenomenie niebezpieczeństwa podążania ku pobożności ludowej, która może przesłonić istotę Pamiątki Pana Jezusa.Według autora nic takiego się nie stanie, ponieważ kult Najświętszej Maryi Panny jest nierozerwalnie związany z kultem Chrystusa. Nie zmienia to faktu, że czcząc Maryję trzeba nieustannie pamiętać, że ostatecznym celem oddania się Jej powinno być zawsze uwielbienie Boga.

Pragnąc zachęcić Państwa do przeczytania tej wartościowej książki, posłużę się słowami ojca Gabriele: ”Wierzę, że wszyscy czytelnicy staną się mocniejsi duchem dzięki zrozumieniu tej naszej siostry i matki, którą Bóg wyniósł ponad całe stworzenie przez wzgląd na jej wiarę” (s.7-8).

Joanna Skrzypnik

Gabriele Amorth, Maryja. Droga do uwolnienia, tł. Marek Chojnacki, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2020,  stron 202.


 [U1]y

Udostępnij