„Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną!” – słowa tej modlitwy wyciszają i unoszą ku coraz bliższej relacji z Bogiem. Jest to jedna z najstarszych modlitw, a wciąż promienieje świeżością i siłą. Książka ks. prof. Józefa Naumowicza zatytułowana: „Nowa Filokalia. Droga do modlitwy serca” pozwala jeszcze głębiej wniknąć w tę wyjątkową modlitwę i zaczerpnąć nowe światło ze skarbnicy duchowości chrześcijańskiej – pisze Artur Żak.

Filokalia są zbiorem wczesnochrześcijańskich i bizantyjskich pism duchowych powstałych od IV do XV wieku. Nie jest łatwo przebrnąć przez wszystkie pisma i wychwycić z nich najważniejsze idee. Całość składa się z pięciu obszernych tomów i spora część tekstów wciąż czeka na polskie tłumaczenie. Dlatego omawiany wybór dokonany przez ks. prof. Józefa Naumowicza jest tym bardziej cenny, gdyż pozwala w układzie tematycznym zapoznać się z najważniejszymi tekstami i pojęciami. We wcześniejszym opracowaniu prof. Naumowicza, zatytułowanym „Filokalia. Teksty o modlitwie serca” – autor skupił się na chronologicznym układzie tekstów. Był to wybór skierowany głównie do osób, które chciały poznać, jak ewoluowała duchowość chrześcijańska. Przyznam, że wybór zawarty w książce „Nowa Filokalia. Droga do modlitwy serca” bardziej do mnie przemawia. Pozwala od razu zanurzyć się w tych tematach, które są w danym momencie bliskie lub które w szczególny sposób mogą nas nurtować. Jak podkreśla autor we wstępie omawiając tematyczny wybór tekstów: „Ufam, że takie ujęcie nie tylko przyczyni się do poznania oryginalnej metody nieustannej modlitwy serca, lecz także pomoże lepiej i chętniej się modlić. Mam też nadzieję, że przybliży autentyczną myśl chrześcijańskiego Wschodu, co wydaje się potrzebne zwłaszcza dziś, gdy tak wielu chrześcijan pociągają dalekowschodnie, hinduskie czy buddyjskie metody ascezy i medytacji, podczas gdy nie dążą do zgłębienia własnego dziedzictwa duchowego.”

Filokalia są zaproszeniem do takiego życia, które jest wypełnione nieustanną modlitwą. Orygenes pisze: „Nieustannie się modli, kto z konieczną pracą łączy modlitwę, a z modlitwą pracę; bo i praktyka cnoty, i wierność przykazaniom liczą się za modlitwę. Tylko tak możemy uważać za możliwy do spełnienia nakaz: „Nieustanie się módlcie”, gdy całe życie chrześcijanina nazwiemy nieustanną wielką modlitwą.”

Książka podzielona jest na siedem rozdziałów. W pierwszym, niejako fundamentalnym dla pozostałych, znajdujemy teksty, które obrazują praktykę pierwszych chrześcijan w zakresie modlitwy codziennej. Rozdział ten podzielony jest na krótsze podrozdziały poprzedzone krótkim wprowadzeniem, które pozwalają lepiej zrozumieć przytaczane fragmenty pism autorów wczesnochrześcijańskich. I tak, pierwszy podrozdział poświęcony jest Modlitwie „Ojcze nasz”. Dowiadujemy się z niego, że już około 100 roku chrześcijanie zachęcani byli, aby każdego dnia co najmniej trzy razy odmawiać tę modlitwę. Obok „Ojcze nasz” w pierwszych wiekach chrześcijaństwa praktykowane było odmawianie „Pod Twoją obronę” oraz wieczorem przy zapalaniu lampy hymnu „Radosne światło” – modlitwy dzisiaj niemal całkowicie zapomnianej, a wciąż urzekającej swoim pięknem.

W kolejnym podrozdziale autor wprowadza w tematykę pór modlitwy. Już w II i III wieku zwyczajną praktyką była modlitwa poranna i wieczorna. Pięknym uzupełnieniem jest tutaj cytat z pism Cypriana z Kartaginy, który na początku III wieku pisał: „Należy się modlić rano, aby poranną modlitwą uczcić zmartwychwstanie Pana. Należy się także modlić o zachodzie słońca i o zmroku. Kiedy zachodzi słońce i kończy się dzień w tym przemijającym świecie, i modlimy się, aby na nowo wzeszło nad nami światło, prosimy o przyjście Chrystusa, który przyniesie łaskę światła wiecznego, ponieważ tylko On jest prawdziwym słońcem i prawdziwym dniem…”

Kolejne rozdziały związane z „Tęsknotą za modlitwą nieustanną”, „Poszukiwaniem modlitwy czystej” i wreszcie z „Modlitwą Jezusową” pozwalają z jednej strony zobaczyć, jak ewoluowało pojęcie modlitwy, z drugiej zaś umożliwiają włączenie się w poszukiwanie istoty modlitwy, gdyż modlitwa nie jest czymś statycznym, lecz jest ciągłym odkrywaniem obecności Jezusa Chrystusa. Pięknie ujął to żyjący na przełomie czternastego i piętnastego wieku Symeon z Tesaloniki: „Trzeba zatem, aby wszyscy wierni nieustannie wyznawali to Imię, gdyż w ten sposób wyznają wiarę i miłość wobec naszego Pana Jesusa Chrystusa, od którego nic nie powinno nas oddzielić. W ten sposób dostępują też łaski, jaka pochodzi od Jego Imienia. Jest to łaska, która daje odpuszczenie grzechów, odkupienie, uzdrowienie, uświęcenie, oświecenie i przede wszystkim zbawienie.”

Artur Żak

Ks. prof. Józef Naumowicz, Nowa Filokalia. Droga do modlitwy serca, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2020.

Udostępnij